Menu główne
Aktualnie online
· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 447
· Najnowszy użytkownik: shaelvex
Warto zaglądnąć
Biuro Podróży ANTURJA

MCARD - Produkcja kart plastikowych

al.capone.pl

fansport-debica.pl

Publicystyka
Nie jest źle

Przyznam szczerze, że jeszcze w zimie martwiłem się o dalszy los Wisłoki. Stadion był zamknięty, a piłkarze mieli za sobą najgorszą rundę w swojej historii i prezentowali w ogóle żenujący styl gry (właściwie brak jakiegokolwiek stylu). Dużo się zmieniło od tego czasu. Mamy sypiący się, ale przynajmniej otwarty stadion. Piłkarze grają super. Kibice są dobrze zorganizowani. Na ważniejszych meczach jest "młyn" ponad 100 osobowy, płoną race, jest oprawa. Cały czas wydawany jest „KaeSiak”. Wyjazdy są zaliczane w przyzwoitych, a nawet dobrych liczbach. Coraz więcej ludzi wraca na mecze KSa i widać, że atmosfera im się podoba. Nastąpiła duża zmiana w ostatnich miesiącach. Kibice z Chicago nie zapominają o Wisłoce i noszą za oceanem bluzy i koszulki Wisłoki. Zebrali też pieniądze na flagę. Jedyne co martwi to brak wymaganych krzesełek na stadionie, ale może uda się je załatwić. Gratuluje piłkarzom i wiernym kibicom (zarówno szalikowcom, jak i piknikom) tego, że jest po prostu dobrze. Oby tak dalej! W sumie to nawet ta 4 liga nie jest taka zła.

Źródło: Forum dębickiej Wisłoki.

Sukces zawodnika z Parkowej

Jeszcze 3 lata temu mogliśmy go oglądać na meczach przy Parkowej, dzisiaj jest pierwszym bramkarzem pierwszoligowej drużyny i zdobywcą Pucharu Polski. Mowa tutaj oczywiście o Waldemarze Piątku, który we wtorek(1.06), został wraz z Lechem Poznań zdobywcą P.P. Lech po dobrym meczu w Poznaniu, wygranym 2:0, w Warszawie do końca zachował zimną krew i przegrał tylko 1:0, co pozwoliło Lechitom na odbiór zacnego trofeum. "Nasz" Waldek grał przez całe 90 minut, zostając bohaterem meczu. A jak rozwijała się kariera Waldka? Waldemar Piątek urodził się 2 listopada 1979 roku, oczywiście w Dębicy. Całe życie występuje na pozycji bramkarza, obecnie ma 184 cm wzrostu i waży 77 km, co jak na bramkarza daje mu doskonałe warunki fizyczne. Od początku swojej kariery trenował w sekcji piłki nożnej w naszym klubie. W wieku juniora występował w kadrze Polski U16, U17, U18, U19. Kiedy Wisłoka grała w III lidze, Waldek śmiało wygrał rywalizacje o miejsce w bramce, ze swoim starszym bratem Piotrkiem. Później trafił do K.S.Z.O. Ostrowiec Św., gdzie debiutował na boiskach pierwszej Ligi Polskiej. Obecnie gra w poznańskim Lechu, gdzie jest zdecydowanie najlepszym golkiperem. Waldek nigdy nie zapomniał o swoim klubie i przy każdej okazji pozdrawia sympatyków z Parkowej. My również życzymy Waldkowi wielu sukcesów i udanych występów w europejskich pucharach.

KIBICE WISŁOKI NA MECZU USA-POLSKA W CHICAGO

Na meczu USA-Polska 11 lipca 2004 br. w Chicago dobrze zaprezentowali się kibice Wisłoki (mieszkający w USA oraz przebywający na wakacjach), którzy zjawili się na tym meczu w około 30 osób (większość w koszulkach Wisłoki) wywieszając flagę Wisłoki w biało-zielonych barwach. Zdjęcia z tego meczu znajdują się na stronie internetowej Wisłoki www.wislokadebica.pl w dziale Klub Kibica / "Kibice Wisłoki za granicą". Oto relacja jednego z fanów Wisłoki z tego meczu: Na trybunach chyba 75 % ludzi to byli Polacy. Doping był niemalże fanatyczny. Przez cały mecz jeden nieustanny ryk, nie było bębnów ani trąbek bo ochrona nie pozwalała wnosić tego rodzaju gadżetów. Ochrona nawet nie pozwoliła mi wnieść kamery video co bardzo mnie wkurzyło. Polaków aktywnie dopingujących było w sumie aż za dużo. W tym sensie, że doping był czasami niezgrany. Jeden sektor czasami krzyczał swoje a kolejny swoje. Nas czyli Wisłoki Dębica było w sumie 30 osób ale porozwalani po całym stadionie. Biało-Zielona flaga Wisłoki wisiała ale w miejscu mało medialnym i kamery pewnie jej nie pokazały. Najlepiej pokazali się chyba fani Legii Warszawa oraz Jagiellonii Białystok, było ich naprawdę sporo. Oprócz tego sporo ludzi w koszulkach Cracovii, Wisły Kraków, Stali Mielec. Piwo się lało litrami ale chyba żadnych bijatyk nie było. Przynajmniej ja nie widziałem. Wszyscy spacerowali, piwkowali i starali się nie wchodzić sobie w drogę. Takie miałem wrażenie. Większość doszła do wspólnego wniosku, że gra Polska i to jest najważniejsze. Zresztą jak zobaczyłem spacerujących razem gości, jeden w koszulce Cracovii, drugi w kaszkiecie Wisły to pomyślałem sobie, że jest dobrze! Pozdrawiam wszystkich kibiców na emigracji nieważne skąd i komu kibicują. Jak dla mnie doping był super. Sam straciłem głos i nawet zimne piwo w ilości kilku kufli nie pomogło. W ogóle jak dla mnie było po prostu niesamowicie. Zdołałem zamienić słówko z naszym wychowankiem Waldkiem Piątkiem powołanym na ten mecz przez Pawła Janasa ale nie było jak gadać bo ochroniarze nie pozwolili a poza tym przez cały czas był jeden wielki ryk. Relacja: Peter_1908

Plagiatorzy, czyli... nie tędy droga lokalny "Obserwatorze"

"Okazało się, że za burdy na stadionach odpowiadają dziennikarze. Do takiego wniosku doszli policjanci i osoby duchowne w trakcie specjalnego spotkania w komendzie, zwołanego w celu omówienia problemu. Dziennikarze, to teraz słowo klucz. Coś komuś nie wyjdzie, od razu zwala winę na pismaków. Ale żeby ksiądz Ale i tak nie możemy narzekać, stosy wygasły kilka wieków wstecz" - Taki groteskowy artykuł można było przeczytać w "najzabawniejszej" części lokalnego tygodnika "Obserwator"(nr 30/207/,31.07.2004). W artykule tym, w nieco komiczny sposób, autor chciał pokazać jak ludzie starają się oczerniać gazety i ich twórców. Reporterzy "KaeSiaka", postanowili sprawdzić niektórych dziennikarzy "Obserwatora", i wpadli na całkiem imponujący trop. Otóż okazało się, że niejaki Piotr K., którego artykuły "na zapchanie wolnej dziury", mogliśmy przez cały lipiec często czytać w "OL", jest szalikowcem dębickiego Igloopolu. Ba szalikowcem - sam podaje się za chuligana tego klubu! W tym wypadku możemy zadać retoryczne pytanie... kto odpowiada za burdy na stadionach? Jakby tego było mało "rozbrykany" dziennikarz splagiatował część naszego artykułu "Sukces zawodnika z Parkowej" ("KaeSiak" nr 34), w "Obserwatorze Lokalnym" (nr 27/204/, 10.07.2004). W swoim artykule zatytułowanym "Eks Wisłoczanin w kadrze", pseudo - dziennikarz podaje takie same wątki, jakie były zawarte w naszym klubowym "KaeSiaku". Dla przykładu podam tylko, że splagiatowane są wszystkie wątki dotyczące sylwetki Waldemara Piątka, (bo jemu poświęcony jest kontrowersyjny artykuł). Oprócz tego autor z "OL", tak jak my pisze o występach Waldka w kadrze młodzieżowej, oraz o jego bramkarskim zacięciu i konfrontacji z bratem Piotrem!

Dokąd płyniesz Wisłoko?

Za nami drugi z rzędu sezon w 4 lidze. Po pierwszej tragicznej rundzie w wykonaniu naszych piłkarzy wydawało się, że Biało-Zieloni zmierzają na dno. Stadion był zamknięty, kibice gdzieś poznikali, a piłkarze przegrywali nawet z egzotyczną drużyną z Cisnej. Na szczęście w przerwie zimowej do Wisłoki wróciło dwóch, jak się później okazało, niezwykle ważnych piłkarzy. Nasz wychowanek Mirek Kalita oraz wychowanek MKS-u ,znany już z występów na Parkowej, Mariusz Stalec. Ci dwaj piłkarze zmienili całkowicie oblicze drużyny. Okazało się, że nasi potrafią grać ładną i efektowną piłkę. Potrzebowali tylko lidera jakim bez wątpienia był grający trener Kalita. Z 11 miejsca po rundzie jesiennej Wisłoka wspięła się na 4 miejsce na finiszu. Kibice wrócili na stadion i dopingowali Wisłokę jak za starych dobrych czasów. Szalikowcy zaliczyli większość wyjazdów w dobrych liczbach (byli najlepiej jeżdżącą ekipą w 4 lidze podkarpackiej). Na meczach prowadzili dobry doping, który wspomagał naszą drużynę. Pojawiły się nowe, efektowne flagi na płot, w których stworzeniu wkład mieli nawet wierni fani z USA. Na stadionie Wisłoki było spokojnie i bezpiecznie, wbrew fałszywym opiniom, które głosili "życzliwi". Nasi szalikowcy nie są aniołkami i jak trzeba to potrafią pokazać swoją siłę, ale na szczęście nie robią tego na stadionie. Nie jest tajemnicą, że policja na spółkę z włodarzami Dębicy tylko czyhają na jakiś pretekst żeby zamknąć obiekt przy ulicy Parkowej. Mimo tego, że urząd miasta wyraźnie nie sympatyzuje z Wisłoką, wokół biało-zielonych zrobił się pozytywny klimat i jak można było się spodziewać kibice zaczęli głośno mówić o 3 lidze. W sumie to mamy naprawdę dobrych piłkarzy, których stać na awans. Tylko czy klub stać na koszty związane z awansem? Jak to się mówi "z czym do ludzi?". Nie mamy stadionu na 3 ligę. Nasz kameralny obiekt dalej sypie się w oczach. Nie ma krzesełek i co najgorsze nie ma pieniędzy na ich montaż. Składają się na to dwie przyczyny: po pierwsze obecne władze miasta nie są skłonne do pomagania Wisłoce ,a po drugie na Podkarpaciu trwa zapaść finansowa co przedkłada się na wyniki sportowe w całym województwie (na Podkarpaciu nie ma obecnie nawet 2 ligi piłkarskiej). Nasi działacze nie bardzo radzą sobie w tych niesprzyjających warunkach i delikatnie mówiąc trochę jakby przysypiają czekając na los z nieba zamiast zacząć efektowniej działać, a nie oglądać się na innych (dziś działacz musi być dobrym menadżerem i biznesmanem). Co prawda miłościwie nam panujący burmistrz Edward obiecał na oficjalnym spotkaniu, że znajdzie środki na krzesełka dla Wisłoki, ale na obietnicy się skończyło. Minęło pół roku, a krzesełek jak nie było tak nie ma. Pieni adze były jak trzeba było montować siedziska na stadionie MOSIRu (czytaj Igloopolu). Każdy dębicki kibic wie, że faktycznym gospodarzem stadionu miejskiego przy ulicy Piłsudskiego jest LKS Igloopol. Pod pretekstem remontowania obiektów miejskich "ktoś” wkłada pieniądze ulepszanie bazy sportowej Igloopolu. Każdy wie, że Igloopol nie płaci ani grosza za użytkowanie i utrzymanie obiektów MOSIRu. Cyklicznie wraca temat montażu sztucznego oświetlenia na stadionie miejskim. Otwarcie mówił o tym nasz wszechmocny burmistrz. Nie wiem dlaczego Dębica tak pilnie potrzebuje sztucznego oświetlenia? Chyba żeby ludowa część miasta mogła tam organizować święto dożynek albo gale disco-polo. Dalej na zatrudnienie w urzędzie miasta mogliby liczyć niektórzy piłkarze Igloopolu. Fikcyjne etaty. Skąd my to znamy? Wydawałoby się, że te czasy minęły... Na koniec bzdura roku! Policja i urząd miasta chcą wprowadzić w Dębicy identyfikatory upoważniające do wchodzenia na stadiony. Nie wiem kto był na tyle "bystry" żeby wymyślić taką bzdurę. Identyfikatory nie sprawdziły się nawet w dużych miastach na pierwszoligowych stadionach, a u nas będą na 4 lidze. Żenada! Jaki kibic będzie dopłacał dodatkowe pieniądze i biegał z papierami i zdjęciami, żeby iść na czwarto ligowy mecz. Czemu to ma służyć? Na stadionie Wisłoki nie było bójki od ponad roku. Dlaczego zwykli kibice mają być rejestrowani i oznaczeni numerkami jak jakieś bydło? Ktoś mówił, że w ten sposób policja może zidentyfikować chuliganów. Przecież policja przy każdej okazji spisuje niespokojnych kibiców więc gdyby mieli bardziej lotne kadry to powinni już znać nazwiska wszystkich "łobuzów" na pamięć. Mam nadzieję, że bez względu na to co będzie się działo z Wisłoką zawsze będziemy ją wspierać i nigdy się od niej nie odwrócimy. To nasza tradycja, nasza duma, która zawsze będzie ponad sztucznymi tworami i dziwnymi układami. Jak by na to wszystko nie patrzeć to za 2 lata znowu będą wybory na burmistrza. Musimy być cierpliwi, a póki co to jak mówi przysłowie "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Obecna czwarta liga nie jest taka zła. Będziemy grać z ciekawymi przeciwnikami. Jesteśmy w towarzystwie drużyn z tradycjami (Resovia, Stal Mielec, Siarka, Czarni, Karpaty). Miejmy nadzieję, że Wisłoka pokaże się w tym sezonie z dobrej strony i może jednak sprawi niespodziankę wbrew wszystkim wchodząc do 3 ligi. Do boju Biało-Zieloni!

Oczko w głowie

Za nami trzy kolejki 4 ligi, po których nasza Wisłoka zajęła pozycje lidera w tabeli. Właściwa drużyna na właściwym miejscu - tak można podsumować dotychczasowe wyniki "Biało - Zielonych". 7 zdobytych punktów, 9 strzelonych bramek i 2 stracone to wynik dobry. Szkoda punktów straconych w Tyczynie, jednak trzeba pamiętać, że tam panuje nowa „świecka tradycja" gwizdania pod gospodarzy więc trzeba docenić nawet 1 zdobyty punkt na stadionie Strugu (sędzia Krężałek z Krosna - pamiętamy!). W meczu z odmłodzoną drużyną Siarki (3:0) nasi nie wysilając się zbytnio pokazali, że na Parkowej będą dzielić i rządzić. Po meczu z Resovią (4:0) nikt już w to nie wątpił - Nasz KS gra ładną i skuteczna piłkę. Przed nami teraz pauza - mecz ze Stalą Sanok został przełożony więc w momencie czytania tego artykułu pozycja Wisłoki w tabeli może być inna. Nie zawodzą też kibice. W Tyczynie 72 najwierniejszych kibiców dopingowało Wisłokę. W tym miejscu gorące podziękowania dla pana Janusza Turka za pomoc w dotarciu na stadion. Na meczu z Siarką i Resovią nasi szalikowcy prowadzili przez całe mecze gorący doping dla "Biało - Zielonych" za co należą im się słowa uznania. Coraz więcej młodzieży utożsamia się z dębickim klubem, który ma tak bogate tradycje. Nasi kibice starają się aktywnie działać. Cały czas w Internecie działa wzorowo redagowana strona www.wislokadebica.pl, którą bezinteresownie prowadzą kibice dla kibiców (zapewniam, że wkładają w to dużo pracy). Bezinteresownie wydawana jest też gazetka "Kaesiak", która stała się już stałą pozycją na meczach przy Parkowej. Na meczu z Resovią nasi kibice zainicjowali zbiórkę pieniędzy na remont stadionu. Potrzeba wiele pieniędzy. Żeby zamontować krzesełka na małej trybunie trzeba najpierw zrobić tam wylewkę - to kosztowna operacja. Same krzesełka też nam z nieba nie spadną Nie ma co liczyć na "ludową klikę" z urzędu miasta. Oni nam nie pomogą - musimy pomóc sobie sami. Przypomina mi się jak rok temu na gali z okazji jubileuszu 95-lecia Wisłoki samorządowcy ochoczo przyjmowali odznaczenia i pozowali do zdjęć. W wywiadach udzielonych dla lokalnych gazet podkreślali, że Wisłoka jest ich oczkiem w głowie. Gdzie oni teraz są Wisłoka potrzebuje pomocy, a ich nie ma. Stare przysłowie mówi "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Teraz wiadomo kto jest prawdziwym przyjacielem Wisłoki - są to zwykli kibice, którzy od lat wiernie przychodzą na stadion żeby być z "Biało - Zielonymi" na dobre i na złe. Inne przysłowie mówi "umiesz liczyć to licz na siebie". Dlatego trzeba wspierać każdą inicjatywę, która ma na celu pomoc dla naszego klubu. Młodzi kibice nie uzbierają sami pieniędzy na remont obiektu. Ich trud to mała część potrzebnych środków, ale jednak bardzo ważna część, bo pokazują, że nie można stać biernie i czekać. Trzeba wyjść z odrętwienia i zrobić coś dla klubu. "Nie pytaj co Wisłoka zrobiła dla Ciebie tylko co ty zrobiłeś dla Wisłoki" - takie patetyczne hasło przychodzi mi do głowy. Może ktoś ma znajomych lub rodzinę w jakiejś firmie budowlanej? Może w hurtowni materiałów budowlanych? W zamian za pomoc klub na pewno zgodzi się na stałą reklamę na stadionie. Również na stronie internetowej Wisłoki(bardzo często odwiedzanej przez internautów z całego kraju) znajdzie się z pewnością miejsce na baner z nazwą firmy, która będzie chciała pomóc Wisłoce. Popytajcie, poszukajcie - na pewno warto! Może znajdzie się też ktoś kto chciałby finansować grę piłkarzy - przecież oni też muszą dostawać zapłatę za swoją grę, bo z tego żyją. Między innymi w taki sposób pomaga Wisłoce firma „Suret” Na Wisłoce warto się teraz reklamować - na mecze przychodzi dużo ludzi (wbrew fałszywie zaniżanym danym przez niektóre z lokalnych gazet). Dokłada się do tego również firma „Trans Południe”. Na bieżąco pomaga Firma Oponiarska - tu jednak cały czas czuć niedosyt. Gdyby tylko zarząd firmy zechciał zostać sponsorem strategicznym Wisłoki .... dla nich byłby to tylko mały wydatek, a dla klubu ratunek. Liczy się każdy grosz. Jeśli tylko ktoś chce pomóc wystarczy skontaktować się z dyrektorem lub prezesem KS Wisłoka. Dużo tego gdybania, ale może akurat przeczyta ten tekst ktoś kto umie i potrafi pomóc? Na pewno każdemu kibicowi Wisłoki marzy się ładny stadion, na którym można usiąść na wygodnym siedzisku i dopingować piłkarzy grających w 3 (a może jeszcze kiedyś 2) lidze. Każdy ma swoje możliwości - ten, który może dużo niech pomaga dużo, a ten którego na to nie stać niech po prostu przychodzi na mecze, namawia innych do przychodzenia i kibicuje Wisłoce. Liczy się każdy człowiek. Wiele nas dzieli, jedno łączy - WISŁOKA. Autonomiczna sekcja piłki nożnej Czasy klubów wielosekcyjnych już dawno minęły, a Wisłoka ma nadal 3 sekcje. Osobiście jestem kibicem piłki nożnej i leży mi na sercu dobro tej sekcji. Wiem, ze zapasy są ważne dla Wisłoki i zapisały piękną kartę w historii naszego klubu. Siatkówka też miała dobre chwile. Mimo wszystko myślę, że czas na rozwód! Nie chcę zaszkodzić zapasom ani siatkówce, ale myślę, że osobne działanie w autonomicznych sekcjach mogłoby rozwiązać wiele problemów. Władze każdej sekcji same ubiegałyby się o pieniądze na utrzymanie. Wiem, ze obecnie dochodzi czasami do konfliktów przy podziale kasy. Wiadomo, ze każda sekcja chciałaby jak najwięcej. Działacze poszczególnych sekcji mieliby wtedy okazje, żeby decydować w 100 % za swoje sekcje. Co o tym myślicie i jak w ogóle taki podział mógłby się odbyć? Czy jest to możliwe? Słyszałem, że rozważano już w klubie taka możliwość ale cos im się nie spieszy. Jakie będą plusy i minusy?

Lokalna prasa

Jako, że w 3 kolejce IV ligi podkarpackiej w Dębicy były dwa mecze niemal równocześnie Wisłoka - Resovia Rzeszów, Igloopol - JKS Jarosław. Zaciekawiło nas jaką frekwencję wpisano w lokalnych gazetach: Dziennik Polski napisał, że na Parkowej było 500 osób a na Igloopolu - 700!. Tymczasem Nowiny napisały, że na Wisłoce było 600 osób a na Igloopolu - 400. Ciekawa jest ta rozpiętość frekwencji na Igloopolu, różnica podawana w obu gazetach wynosi 200 osób. Super Nowości tez przegięły pisząc, że na meczu Wisłoki z Resovią było widzów 400. Dodam, że na meczu inauguracyjnym Igloopolu w IV lidze podano w prasie liczbę 1200. Jest to kompletną bzdurą. Nie wiem czemu ma służyć zaniżanie tych liczb przy Parkowej a zawyżanie liczb na spotkaniach Igloopolu w prasie? Czyżby jakieś układy? Nie zwracając uwagi na liczby podawane w gazetach frekwencja na Wisłoce jest coraz większa. Sprzyja temu dobra postawa naszych piłkarzy i coraz lepsza atmosfera wokół klubu i oby tak dalej! W środowym dodatku Gazety Krakowskiej w "Gazecie Dębickiej" na drugiej stronie ukazał się artykuł pod tytułem "Czyn społeczny" w którym pewien dziennikarz piszący ten artykuł znów nie do końca zbadał całą sprawę a wypisuje o nas różne opinie. Napisał min: że to kibice Wisłoki poszli na ratunek swojemu klubowi zbierając pieniądze na remont stadionu i tym odwalili robotę za właściciela obiektu i działaczy. Klub ograniczył się niemal wyłącznie do utyskiwania na brak funduszy i na nieżyczliwość PZPN. Szkoda, że ten dziennikarz nie napisał tego, że nasz wielmożny burmistrz obiecywał na oficjalnym spotkaniu pomoc dla naszego klubu oraz to, że do prac na "swoim" stadionie zatrudnia firmy komunalne, które za darmo wykonują remont stadionu miejskiego (czytaj Igloopolu). I właśnie przez to chcieliśmy pokazać tym nawiedzonym z ratusza, że jeśli do czegoś się deklarujemy to wykonujemy to. Dalej na zatrudnienie w Urzędzie Miasta mogliśmy liczyć niektórzy piłkarze Igloopolu, więc może tą sprawą zajmie się Pan dziennikarz. "Chwała na wysokości kibicom, byłoby miło, gdyby do akcji zapraszając jeszcze kiboli, niech swoją energię życiową skierują na aktywność twórczą zamiast destrukcyjną gdyby tak jak jeszcze zakasali rękawy i pomalowali bramki, pochylili ogolone łby nad murawę boiska, która wymaga pielęgnacji i starać, odłożyli na chwilę bejsbole i wzięli ręki łopaty i pędzle..." Z tą inicjatywą zbiórki na remont stadionu wyszli właśnie "ci łysi" jak ich nazywa ten ów dziennikarz. Ci łysi J też pomagali w ubiegłym sezonie podczas remontu stadionu społecznie. Nasi szalikowcy nie są aniołkami i jak trzeba to potrafią pokazać swoją siłę, ale na szczęście nie robiliśmy tego na stadionie. Nie jest tajemnicą;, że policja na spółkę z włodarzami Dębicy tylko czyhają na jakiś pretekst żeby zamknąć obiekt przy ulicy Parkowej. Nie wiem czemu mają służyć te niektóre ostatnie artykuły o kibicach Wisloki w lokalnych gazetach? Czy to jakaś propaganda czy może szukanie sensacji za wszelką cenę by sprzedać więcej gazet bo spadła jej sprzedaż? Choć nie wiadomo jeszcze co napiszą o nas MY i tak nadal będziemy robić swoje! Ci "łysi"

POLAR, AMICA, IGLOOPOL

Każdy wie, że epoka socjalizmu skończyła się 15 lat temu i mamy nadzieję, że czasy te już nie wrócą. Ale tu i ówdzie pozostały jeszcze tak zwane kluby przyzakładowe - dla jednych relikt starego systemu, dla innych - świadectwo prężności dobrze prosperujących w nowych warunkach firm. Mamy więc Amicę, Groclin i Polar, ale mamy też takie kluby jak dębicki Igloopol, który jest efemerydą doprawdy dziwną - klubem przyzakładowym, którego tytularny sponsor nie istnieje. Klubem będącym swoistym zaprzeczeniem zasad logiki stworzonych kilka tysięcy lat temu przez greckich klasyków. Prezesowi honorowemu tego tworu, Edwardowi Brzostowskiemu, obca jest definicja tak zwanej brzytwy Ockhama, wedle której nie powinniśmy tworzyć bytów ponad miarę. Miasto tak niewielkie jak Dębica nie potrzebuje bowiem dwóch biednych i słabych bytów sportowych. I nie ukrywam, że bytem uznawanym przeze mnie za zbędny, jest Ludowy Klub Sportowy Igloopol. Wszyscy z grubsza wiemy, jakie są kulisy powstania Igloopolu. Schyłek epoki Gierka, coraz gorsza pozycja kochanej przez większość dębiczan Wisłoki, szybkie pnięcie się w górę uwielbianego przez władze LKS-u. Igloopol - trzeba przyznać - od samego początku był tworem działającym bardzo prężnie. Nie jest to dziwne - w tamtych czasach, oczywiście za pieniądze podatników, można było stworzyć wszystko. Skoro twórca LKS miał takie wtyki, że przeforsował swój idiotyczny i jakże kosztowny pomysł budowy linii trolejbusowej z opłotków Dębicy do Straszęcina, dlaczego nie mógł rozwinąć prywatnego klubu sportowego, szkoda, że utrzymywanego przez innych? W tym miejscu pojawia się pytanie - jak to jest możliwe, że pewna część mieszkańców Dębicy dała się tak ordynarnie naciągnąć i uległa czarowi klubu spod znaku morsa? Dlaczego, mając do wyboru klub ze wspaniałą nazwą, klasycznym herbem i 100-letnią historią, wybrała przyzakładowy twór z - co tu dużo mówić - debilnym herbem i jeszcze głupszą nazwą? Według mnie, są dwie odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze - sporą część kibiców Igloopolu stanowią mieszkańcy osiedli najnowszych, osoby świeżo przybyłe z okolicznych wiosek, dla których dębicka tradycja nie znaczy zgoła nic. Ich można zrozumieć. Po drugie - nie oszukujmy się - sporą część kibiców Igloopolu stanowili ludzie, którzy po prostu polecieli na sukces. Wisłoka przez lata była 3-ligowym średniakiem, z epizodem w 4 lidze. W tym samym czasie Igloopol znajdował się na szczycie 2-ligowej tabeli, w końcu awansując do ekstraklasy. Dla ludzi słabej wiary wybór był prosty - lepiej oglądać mecz z Legią niż z Kolbuszowianką. A nazwa i herb? Cóż - równie dobrze zamiast Igloopol klub ów mógł się nazywać Truskawka Homogenizowana i mieć w herbie fokę albo pingwina. Ważna była jedynie jego pozycja w tabeli. Dobrze, że nawet w tych trudnych dla Wisłoki latach 80. większość mieszkańców Dębicy szerokim łukiem obeszła ludowo - komunistyczną propozycję pana Brzostowskiego. Ale tak czy inaczej odczuwam niedosyt - mieszkańcy Wronek kibicują Amice, bo nie mają wyboru. Mieszkańcy Dębicy ten wybór zawsze mieli. I jedna trzecia z nich wybrała źle. Napisał: OLD FASHION SUPPORTER

FANATYCY TACY JAK MY

Gdy słyszymy termin "fanatyk piłki nożnej", zazwyczaj mamy przed oczami tak zwanych "szalikowców", obrzucających się nawzajem wyzwiskami i demolujących pojazdy komunikacji publicznej. Szalikowcy, także Wisłoki, nie są barankami, ale nawet największy ich przeciwnik musi przyznać, iż mało kto kocha swą drużynę tak bardzo, jak owi owiani złą sławą chłopcy z "młyna". Ale tekst ten nie będzie traktował o szalikowcach, lecz o zwykłych ludziach w różnym wieku, którzy w młynie nie siadają i którzy nie uczestniczą w po meczowych zadymach. Ci normalni kibice, zwani piknikami, także mogą - i powinni - być fanatykami Wisłoki. Fanatykami pozytywnymi. Każdy bywalec stadionu przy Parkowej wie, że Mirek Kalita, Krzysiek Podlasek, Mariusz Stalec i spółka to bardzo dobrzy piłkarze, lecz nie nadludzie. Najczęściej wygrywają ale od czasu do czasu schodzą z boiska pokonani, gdyż takie jest życie. Tak było podczas niedawnego meczu derbowego. Co powinniśmy robić, gdy naszym chłopcom się nie układa i rywale ich ogrywają? Zachowanie takie, jak wyzywanie swoich piłkarzy gdy mają słabszy dzień, jest przeze mnie uznawane za oznakę totalnego wieśniactwa. Owszem - chodzimy na Wisłokę, licząc na to, że Biało - Zieloni wygrają. Ale nie oczekujmy od nich samych zwycięstw. Ci, którzy tak uważają, niech jadą do Krakowa na Wisłę - chociaż i Biała Gwiazda też potrafi dać ciała. Jesteśmy z naszymi na dobre i złe, a ci, którzy tego nie rozumieją, niech po prostu przestaną chodzić na Wisłokę, gdyż są na Parkowej niepotrzebni. Inna sprawa to wychodzenie z meczu przed końcowym gwizdkiem sędziego. Wiadomo - zdarzają się różne sprawy, człowiek zawsze się gdzieś spieszy. Ale jeżeli wysiedzieliśmy 85 minut, te ostatnie 300 sekund nas nie zbawi. Bądźmy z Biało - Zielonymi do samego końca - oni grają 90 minut, my dopingujemy także 90 minut. A po meczu - nawet gdy przegrają - trzeba im podziękować oklaskami. Bo włożyli w pojedynek sporo wysiłku i zostawili na boisku naprawdę wiele zdrowia. A że tym razem się nie udało - cóż - takie jest życie. Czy Wam zawsze i wszędzie wszystko wychodzi tak, jak chcecie? Założę się, że nie. Kozaków, którzy siedzą w tłumie krzyczą różne głupoty pod adresem swoich, jest niestety na Wisłoce kilku, choć niewielu. Takimi ludźmi należy gardzić - w grupie i na trybunach każdy jest odważny. Jeżeli komuś nie podoba się gra któregoś z Biało - Zielonych, niech po prostu spokojnie porozmawia z tym piłkarzem po meczu, na boku, gdy emocje opadną. Szydercze okrzyki z trybun dobre są dla zakompleksionych debili, a nie dla dumnych fanatyków najstarszego biało-zielonego klubu w Polsce. Nie zapominajmy - kibicowanie mające już prawie 100 lat Wisłoce to wielki zaszczyt. Zawsze i wszędzie bądźmy dumni z tego, iż piłkarze w koszulkach w biało-zielone pasy grają dla nas - a my im pomagamy w zwycięstwie. Napisał: OLD FASHION SUPPORTER

Krajobraz po derbach

Wielkie nadzieje i wielka mobilizacja. Już od paru miesięcy fani Wisłoki przygotowywali się na derbowy pojedynek z Igloopolem. Dobre wyniki piłkarzy dawały uzasadniona nadzieję na odniesienie zwycięstwa. Kibice obiecali stworzyć wielkie widowisko i zebrać się w niespotykanej dotąd liczbie. Przypomniała się stara piosenka: "czyś emeryt, czyś małolat śpiewaj z nami Wisłoka gola!". Kibice nie zawiedli. Liczba około 800 osób zrobiła wrażenie na wszystkich. Wiele starych zapomnianych twarzy można było znowu zobaczyć w Biało - Zielonych barwach. Wielu młodych zdecydowało się ubrać Biało - Zielone barwy po raz pierwszy. Każdy dał z siebie wszystko i doping oraz oprawa derbów na zawsze zostaną zapamiętane jako jedno z ważniejszych wydarzeń kibiców Wisłoki. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie jeden istotny fakt - na wysokości zadania nie stanęli nasi piłkarze. Po prostu przegrali. Wielki pech naszych i wielkie szczęście Igloopolu. Nasi grali, oni strzelili. Nie ważne, że przypadkowo. Wygrali i już. Nasi piłkarze mogli stać się bohaterami. Mogli wygrać i być zapamiętani jako drużyna Wielkiej Wisłoki. Zmarnowali tą szanse, na którą niektórzy czekali ponad 20 lat. Jakie były tego przyczyny? Na pewno mieli pecha, ale też zabrakło im po prostu umiejętności i determinacji. Niektórzy wyszli chyba na boisko z nastawieniem, że wygrana należy im się z urzędu. Srogo się na tym przejechali. Zawiedli prawie tysiąc wiernych fanów. Przykro było patrzeć na niektórych kibiców po meczu. Nie mogli uwierzyć w porażkę ze słabym co by nie było Igloopolem. Dlaczego szczęście uśmiechnęło się do nich, a nie do nas? Próżno szukać odpowiedzi na to pytanie. Piłka nożna to nie jest sprawiedliwa gra. Właśnie dlatego jest tak lubiana przez kibiców, że nie sposób nigdy przewidzieć wyniku. Ludzie lubią sensacje i niespodzianki a piłka nożna to gwarantuje. Taki jest sport. Co w takim momencie może zrobić kibic, który wierzył w swoją drużynę? Jeśli jest prawdziwym kibicem zostanie z drużyna na dobre i na złe. Trzeba umieć zachować dumę i honor nawet po porażce. Każdy kibic Wisłoki zna piosenkę: "Czy wygrywasz, czy nie ja i tak kocham Cię - w moim sercu co dnia Wisłoka Dębica!". To nie są puste słowa. Czekamy na wiosnę i wtedy znowu pokażemy, że jest nas więcej i że jesteśmy lepsi. Pokażemy, że naszym honorem jest wierność. Kibicowanie to nie prosta i łatwa droga. Kto to rozumie ten ma charakter. Ja wierzę, że nasi piłkarze jeszcze nie raz dadzą nam okazje do świętowania radości. Aby do wiosny! A co tymczasem? Dalej robimy swoje! Chodzimy na mecze, dopingujemy Wisłokę i nosimy z dumą biało-zielone barwy. Nie ma innej słusznej drogi. Napisał: WOLF 08

"SAMI SWOI"

Czy pamiętacie doskonałą komedię sprzed lat o przygodach dwóch przesiedlonych z kresów rodzin, którzy na ziemiach zachodnich nie zapomnieli o dawnych urazach i sporach? "Sami swoi" cieszą się ogromną popularnością do dziś, a filmowych bohaterów - Kargula i Pawlaka zna każdy miłośnik kinematografii. Ale tekst ten nie będzie traktował o Kargulu i jego sąsiedzie. "Sami swoi" bowiem to nie tylko tytuł filmu - dla mnie zwrot ten doskonale ilustruje szeroka kadrę obecnej drużyny Wisłoki. Przeglądając powiatowy Skarb Kibica, zamieszczony w "Obserwatorze Lokalnym" (numer 31 (208), 7 sierpnia 2004) z radością zauważyłem, że wszyscy bez wyjątku piłkarze Biało - Zielonych urodzili sięw naszym pięknym mieście. Co prawda nie wszyscy są wychowankami Wisłoki - mamy w drużynie mocną grupę byłych zawodników MKS (Król, Łoch, Stalec, Łępa, Kędzior), mamy też wychowanków Igloopolu (Królikowski, Małozięć), ale najważniejsze jest to, iż żaden z tych piłkarzy nie urodził się w innym mieście. Wszyscy pochodzą stąd, co jest dla mnie powodem do nieskrywanej dumy. Po raz kolejny widać wyraźnie, iż Wisłoka jest prawdziwym klubem prawdziwych dębiczan. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w innych klubach z Podkarpacia, takich jak Stal Mielec, Resovia czy Czarni Jasło. Skarb Kibica z "Tempa" nie podaje na ten temat danych danych, lecz od czego jest "Obserwator". Przyjrzyjmy się więc innym drużynom z naszego powiatu. Lokalny rywal - Igloopol - także może pochwalić się sporą grupą dębiczan, lecz nie tylko. As drużyny - Juszkewicz - pochodzi z Brzostka, podobnie jak Krajewski. Sa tam zawodnicy z Jarosławia (Kubas), Pustyni (Zołotar), Leska (Łukacz), Nowego Sącza (Łukasik), Góry Ropczyckiej (Baran) i Sędziszowa (Róg). Jeszcze większa mieszanka miast i klubów znajduje się w Pilźnie. W Rzemieślniku grają piłkarze z Jasła, Tarnowa, Dębicy, Pustyni, Przyborowa. Wychowanków można policzyć na palcach jednej ręki, zresztą to jest zrozumiałe - Rzemieślnik, w przeciwieństwie choćby do Błękitnych Ropczyce, nigdy nie słynął z dobrej pracy z młodzieżą. Jaki z tego płynie morał? Zanim go podam, muszę zaznaczyć, iż daleki jestem od dyskredytowania Igloopolu i Rzemieślnika. Pochodzący z Brzostka Juszkiewicz jest czołowym graczem LKS, a i w Wisłoce pokazał się z doskonałej strony, co docenili swego czasu kibice, wybierając go najlepszym zawodnikiem rundy. Rzemieślnik, mimo, że niemal cały skład wraz z trenerem i jego zastępcą pochodzi spoza Pilzna, całkiem dobrze radzi sobie w lidze, zajmując wysokie miejsce w tabeli. Lecz największą radością dla każdego kibica jest oklaskiwanie piłkarzy pochodzących z tej samej ulicy, mieszkających w tym samym bloku, chodzących do tych samych szkół i sklepów. Miło jest, gdy nasi wygrywają. Ale jeszcze lepiej czujemy się, gdy wiemy, iż po boisku biega jedenastka "samych swoich". Grupa chłopaków z naszego miasta, która niemal za każdym razem okazuje się lepsza od przeciwnika. Drużyna rodowitych dębiczan reprezentujących jeden z najstarszych i najwspanialszych klubów sportowych w Polsce. Napisał: OLD FASHION SUPPORTER

"Czy wygrywasz, czy nie..." czyli jak to tak naprawdę jest

Serce rośnie w piersi, gdy się słyszy pieśni kibiców Naszego Kaesa zapewniające o tym ,że będą z piłkarzami (klubem) na dobre i na złe. Atmosfera jest wesoła na dużej jak i na małej trybunie... pod warunkiem, że piłkarze wygrywają zajmując z kolejki na kolejkę coraz wyższe miejsce w tabeli. W takich momentach pochwały gratulacje "sypią” się z ust każdego. Na wyjazdy jeździ po 70 i więcej osób, gadżety sprzedają się jak świeże bułeczki. Wszystko po prostu jest piękne i ładne. Rzeczywistość niekiedy bywa brutalna. Sięgnijmy pamięcią do momentu, gdy Wisłoka (ta sama) spadła z III do IV ligi. Wtedy to na mecze przychodziło po 200 osób, "młyna" nie było jak kręcić, bo po prostu nie było komu śpiewać. Każdy rzucał epitetami pod adresem piłkarzy i nie tylko. Była jednak kilku lub kilkunastoosobowa grupka chłopaków, która nie patrzyła na wyniki i mimo tego starała się jeździć na wyjazdy, narodził się pomysł gazetki "Kaesiak", powstała strona internetowa kibiców Wisłoki, w każdym razie zaczęło coś się znowu dziać. Taka to już chyba natura Polaka, a w szczególności kibica. Jeżeli jest dobrze to jest mnóstwo ludzi, a jeżeli gorzej, to jest garstka lub nie ma nikogo. No cóż takie czasy... Na całe szczęście nie jest tak tylko na Naszym Kaesie. Najlepszym przykładem ostatnich lat jest chyba Cracovia Kraków, Korona Kielce, Unia Tarnów.

RODOWÓD DĘBICKIEJ WISŁOKI

Od pewnego czasu można usłyszeć różnego rodzaju opinie, iż Wisłoka to klub z "żydowskim" pochodzeniem. Ludzie, którzy to piszą i mówią uważając się za znawców historii miasta i pewnie co za tym idzie - Ojczyzny. W tym temacie chciałbym opisać kilka faktów, które są ewidentnym dowodem na to, że Wisłoka jest "owocem" najwyższego patriotyzmu młodych dębiczan w trudnym "rozbiorowym" okresie. Kiedy w Dębicy powstało Gimnazjum im. Franciszka Józefa, młodzież z ogromnym entuzjazmem brała udział w pozaszkolnych zajęciach sportowych. Godnym podkreślenia jest fakt, że wielu spośród młodych gimnazjalistów, należało wówczas do Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", które to Towarzystwo, powstawało na terenie całej Polski po to, aby przygotować młodzież do czynu zbrojnego przeciwko zaborcy! Młodzi ludzie, uczniowie dębickiego gimnazjum w roku szkolnym 1907/08, postanowili założyć klub, pod egidą którego będą mogli formalnie trenować różnego rodzaju sporty. Początkowo klub nosił nazwę Czarni, lecz bardzo szybko nazwa została zmieniona na Koło Sportowe "Wisłoka" (jest to także pierwsza historyczna nazwa klubu)! Organizatorami klubu, którzy własnym sumptem dbali o dobro młodego pokolenia Polaków, byli gimnazjalni nauczyciele. Jan Kozłowski, Stanisław Nagawiecki, Adam Migdał (nie widzę tutaj żadnego żydowskiego nazwiska!, ponadto nazwiska kończące się na - "-ski" uważa się za najbardziej polskie)! Nie będę pisał dalszej historii naszego klubu, bo mija się to z moim celem(bardziej zainteresowanych odsyłam do "Z kart historii", publikowanych odcinkami w każdym numerze "KaeSiaka"). Jeśli chodzi o Żydowski Klub w naszym mieście - "znawcy" będą zapewne wiedzieć a więc powstał on dopiero w roku 1922 i nosił nazwę "Bar Kochba" co oznacza "Złota Gwiazda". Trudno dziwić się iż ludzie, którzy nie znają historii, mają tak poważne kompleksy! (...) Bo to przecież Wisłoka istnieje już ponad 96 lat. To piłkarze Wisłoki u boku profesora Tadeusza Gawrysia i Stanisława Mydlarczaka wyruszyli na fronty I wojny światowej, aby walczyć o Niepodległość Rzeczpospolitej. Kiedy nadszedł trudny czas II wojny światowej, wówczas ponownie piłkarze Wisłoki stanęli jako awangarda w obronie Rzeczpospolitej. Początkowo walcząc w kampanii wrześniowej (także u boku 5 Pułku Strzelców Konnych), a następnie w konspiracji jako żołnierze Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. To Wisłoka nie ulegając większym naciskom socjalistycznego aparatu PZPR istniała w trudnym okresie PRL-u. Jeśli ktokolwiek napisze że Wisłoka to klub z żydowskimi korzeniami, to oznacza to tylko tyle, że nie ma zielonego pojęcia o historii swojego miasta, a co za tym idzie nie może uznawać się za dębiczanina! Napisał: fotorepGAP

Źródło: Forum dębickiej Wisłoki.

"Kto nie zna swojej przeszłości, ten nie ma prawa ani do przyszłości, ani do teraźniejszości". KOMUNIZM już upadł WY pójdziecie w ślad za NIM!

SŁOWO O DERBACH...

Jesienny mecz derbowy pomiędzy Wisłoką a Igloopolem, tak bardzo wyczekiwany przez fanów obu klubów, okazał się sensacją na skalę całej Polski. Fani od Bałtyku po Tatry ze zdziwieniem i zazdrością patrzyli na zdjęcia kibiców dębickich klubów. I nie jest to dziwne - zarówno biało-zieloni, jak i biało-niebiescy zaprezentowali się z doskonałej strony i prezentacja na trybunach na zawsze pozostanie w pamięci nas wszystkich. Szkoda tylko, że do poziomu kibiców nie dostosowali się piłkarze Wisłoki, którzy bardzo pechowo przegrali, mając szczególnie w pierwszej połowie przygniatającą przewagę. Cóż - taka jest piłka - wygrywa ten, kto strzeli gola, a nie ten, który atakuje. Czas leci nieubłaganie i już wkrótce czekają nas nie mniejsze emocje. Rewanż dębickiego odpowiednika "świętej wojny" zapowiada się równie ciekawie - zarówno na boisku, jak i na trybunach. Fani obu klubów szykują fantastyczną oprawę, a piłkarze Wisłoki (miejmy nadzieję) tym razem nie zawiodą i pomszczą jesienną porażkę. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jedno "ale". Gdzie ten mecz się odbędzie ? Odpowiedź na to pytanie nie jest jeszcze znana, lecz wszystkie znaki wskazują na to, iż derby po raz kolejny odbędą się na Stadionie Miejskim, na którym swe mecze rozgrywa drużyna Igloopolu. Decyzja będzie podjęta wkrótce, a smutną prawdą jest fakt, iż stadion Wisłoki zbytnio nie nadaje się na przyjęcie około 5 tysięcy sympatyków piłki nożnej. Czy jednak obiekt przy ulicy Parkowej jest skazany na porażkę ? Jak można nieoficjalnie się dowiedzieć, nie tylko kibice Wisłoki, lecz także spora część fanów Igloopolu wolałaby grać rewanż na Parkowej. Tak byłoby ciekawiej i bardziej sprawiedliwie - skoro pierwszy mecz był na Zatorzu, drugi powinien odbyć się na Wisłoce. Dlaczego więc raczej tak nie będzie? Możemy tylko przypuszczać, jakimi względami kierują się władze miasta oraz policjanci. Obiekt Wisłoki uważany jest za niebezpieczny, fani obu klubów nie przepadają za sobą, jest więc bardzo możliwe, iż mecz przy Parkowej skończyć się może wielką bijatyką, co byłoby dla biało - zielonych katastrofą. Ale niekoniecznie tak musi być. Najlepszym i jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby wpuszczenie kibiców Igloopolu na małą trybunę, wejściem od strony szkoły im. Kwiatkowskiego. Klatka jest bowiem zbyt mała, gdyż biało - niebieskich na pewno będzie sporo i się tam po prostu nie zmieszczą Inną kwestią są bojowe charaktery co niektórych fanów obu klubów. Ale to też można rozwiązać - przecież jesienne derby przebiegły w dość pokojowej atmosferze, znacznie spokojniejszej niż choćby derby Rzeszowa, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej ? Co więc nas czeka za dwa tygodnie? Poczekamy, zobaczymy. Dla mnie osobiście derby przy Parkowej są możliwe i zróbmy wszystko, aby do nich doszło na naszym stadionie. W końcu biało - zielony obiekt nie takie mecze widział. W roku 1988 zmieściło się tam 10 tysięcy kibiców, dlaczego teraz nie mogłoby wejść dwa razy mniej?

AWANS (ALBO I NIE)

Trwająca obecnie runda wiosenna sezonu 2004/2005 uważana jest przez wielu kibiców Wisłoki za przełomową, Ci którzy tak sądzą mają jak najbardziej rację. Fani biało - zielonych są coraz lepiej zorganizowani, co widać na każdym kroku. Młodzi kibice dopingują jak mogą pomagają im w tym powszechnie lubiani "weterani" ze Starej Wiary, a Stowarzyszenie NASZ KS co jakiś czas z radością informuje nas o kolejnych sukcesach. Nie da się ukryć, że wszystko, co zostało(i zostanie) zrobione, podporządkowane jest jednemu celowi - awansowi do 3 ligi. Tu i ówdzie mówi się, że po serii kompromitujących występów naszych piłkarzy, których kulminacją była pechowa porażka ze Stalą Mielec, wszystko się rozleci, a rozdęty do granic balon po prostu pęknie. Prawdą jest bowiem, że szanse na awans są już raczej znikome, gdyż raczej nie uda się dogonić Stali Sanok - grającej może niezbyt zachwycająco lecz równo i skutecznie. I przebudzenie się biało - zielonych, czego efektem są wysokie zwycięstwa ze Strugiem i z Błękitnymi, jest niestety trochę spóźnione. Czy zatem ewentualne pozostanie Wisłoki na starych, podkarpackich śmieciach, spowoduje, że wszystko wróci do szarej rzeczywistości, a jakże liczni kibice biało - zielonych stracą swój entuzjazm? Odpowiedź na to pytanie zależy od wielu czynników, niekoniecznie sportowych - choć oczywiście wyniki piłkarzy są tu na pierwszym miejscu w hierarchii ważności. Załóżmy wersję najbardziej prawdopodobną - że drużyna nie awansuje i pozostaje w IV lidze. Na pewno ilość rozczarowanych tym niepowodzeniem kibiców będzie dość spora i jesienią liczba osób uczęszczających na stadion przy Parkowej spadnie. Ale może to i dobrze - pozostanie bowiem - nie wahajmy się użyć tego słowa - elita. Prawdziwi, wierni fani, którzy oklaskiwać będą swoich piłkarzy nawet po niepowodzeniach. Dopiero wtedy będziemy mogli się przekonać, kto jest z Wisłoką na dobre i na złe, a oglądanie meczów w towarzystwie "lepszych" sympatyków klubu, którzy nie wyzywają zawodników po każdym nieudanym zagraniu, poprawi samopoczucie nie tylko nas - kibiców, ale także samych graczy Wisłoki. Czy przewidywany regres obejmie także szalikowców z tak zwanego "młyna" Obawiam się, że tak - wśród tych młodych ludzi także jest niewielki procent "fanów sukcesu", którzy z wielką ochotą zakładają szalik Wisłoki, gdy drużyna wygrywa, a po porażce odrzucają ten sam szalik w kąt. Ale w tym przypadku także będzie można się przekonać, który z szalikowców kocha swój klub niezależnie od okoliczności, a na kogo z nich nie można liczyć. Kwestia awansu jest już raczej przesądzona (choć cuda się zdarzają i będziemy wierzyli do końca). Ale od jesieni także czekają nas interesujące mecze i ci, którzy uważają iż pozostanie Wisłoki w IV lidze jest katastrofą mylą się i to bardzo. Bo Motor Lublin czy Hutnik Kraków to ciekawe drużyny, lecz równie pasjonujące co zapowiadają się pojedynki z Resovią, Czarnymi Jasło czy też derbowym rywalem. Tak więc, siedząc w sierpniowym słońcu już w sezonie 2005/06 i oglądając IV - ligowy mecz z - powiedzmy - Rzemieślnikiem Pilzno, nie narzekajmy. Wszystko bowiem wskazuje na to, że w obecnej sytuacji na więcej Wisłokę nie stać. A stare powiedzenie mówi, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Zresztą - przecież mamy to, co lubimy. Mamy Wisłokę i to jest najważniejsze! Nowy sezon nowe nadzieje... Po "wpadce" jaka przydarzyła się naszym "GALACTICOS" w rundzie wiosennej nie sposób nie wyciągnąć wniosków. Słysząc słowa wielmożnego prezesa Stanisława Leskiego "musicie zdobyć w dwóch meczach pięć punktów", obserwując poczynania a raczej ich brak naszej PSEUDO Rady Klubu (Pana Baldachima J, Pana Znachora - nie mylić z lekarzem J, Pan "Pamiętaj Chemiku młody wlewaj zawsze kwas do wody", Pana podwładnego Giertycha). Ci wyżej wymienieni Panowie nic nie robiąc dotrwać do stulecia i przypisać sobie ewentualne zasługi. Jedynej osobie, której nic nie można zarzucić jest Stefan Bieszczad bez którego ten klub przestałby istnieć. Pojawiła się świeża krew w zepsutym sercu z rozrusznikiem (vel. Rada Klubu), która miejmy nadzieje usprawni mechanizm działania. Jeżeli będzie działać tak jak w Stowarzyszeniu NASZ KS, z którego się wywodzi to będziemy mieli głowę spokojną o przyszłość. Jednakże ani kibice ani PSEUDO Rada Klubu ani obarczony winą za nieróbstwo Rady Klubu Dyrektor Klubu Janusz Turek nie grali pierwszych czterech meczów w rundzie wiosennej lecz nasi "GALACTICOS"! Postępowanie materialisty Krzysztofa Podlaska, który za pieniądze zrobiłby chyba wszystko… także prowadzona polityka pieniężna Mariusza Stalca, że nie wspomnę o krętaczu Kobosie, który podstępnie oszukał klub na kilka tysięcy złotych nie podpisując papierkowych spraw zakrawa na potępienie i banicje. Oni już nie zasługują na miano "GALACTICOS". PANOWIE NIE BYŁO AWANSU WIĘC PO CO KŁÓTNIE O PIENIĄDZE I WASZE ŻĄDANIA O PODWYŻSZENIE ZAROBKÓW! Całe szczęście mamy taką osobę jak Mirosław Kalita, który przyczynił się do sprowadzenia Lachowicza, Grabolusa i pechowego Tomasza Juszczyka w celu zastąpienie byłych pseudo gwiazdeczek. Poprzedni sezon rozbudził apetyty sympatyków Biało - Zielonych i będzie niezmiernie ciężko spełnić oczekiwania kibiców, jednak każdy szanujący się kibic Wisłoki powinien zawsze być na dobre i na złe. Autor: RADICALE

Krajobraz po "derbach"

Jak dla mnie po pierwsze boli porażka na boisku. Nasi piłkarze się niestety nie spisali. Fakt, że sędzia nam nie sprzyjał, ale to nie jest główna przyczyna porażki. Uważam, że nasi zagrali za mało ambitnie. Po strzelonym golu grali zbyt wolno i za wcześnie uwierzyli w zwycięstwo. To się srodze zemściło - Igloopol nie pokazał nic specjalnego poza ogromną ambicją i to niestety wystarczyło. Ten mecz przypominał mi derby sprzed roku kiedy przegraliśmy 1:0. Nie wiem czy nasi mają jakiś kompleks Igloopolu? Przed meczem mieliśmy dwa razy więcej punktów w tabeli - wszystkie atuty były po naszej stronie, a tu porażka i to w tak ważnym meczu! Przykro i tyle. Taki jest sport. Ogólnie był to słaby mecz w wykonaniu naszych piłkarzy. Z przebiegu meczu myślę, że obiektywnie remis byłby sprawiedliwy. To był typowy mecz walki bez jakiejś wyraźnej przewagi z żadnej ze stron. Niektórzy z naszych piłkarzy mają doświadczenie z gry w wyższych ligach, a wykazali się brakiem profesjonalizmu... Wiem, że w 4 lidze ciężko tego wymagać, ale niedosyt jest spory i nie tak miało być! Co do trybun to jak na środę o tej porze i te dziwne zawirowania z biletami to uważam, że było nas sporo. Na moje oko było nas coś ponad 700. Doping dobry, ale mógł być lepszy - jak widać duża grupa ma kłopoty ze zgraniem się i równym śpiewaniem. Niestety za dużo ludzi było też pijanych - to nie pomaga tylko utrudnia sprawny doping. Zero pirotechniki ze względu na zakaz - co ciekawe mimo zapowiedzi zakaz ten nie obejmował Igloopolu. Igloopol oceniam na ok. 350 osób (gdyby nie stali tak szeroko rozstawieni to by się zmieścili na 2 sektorach). Po bramce dla nich do dopingu chwilami włączali się ludzie z niebieskiej trybuny więc pewnie ich dodadzą (chociaż nie byli w młynie) i w ich oficjalnej wersji wyjdzie im jakaś magiczna liczba. Dla przyzwoitości trzeba dodać, że ich ultras było nawet fajne. W przerwie przyszli też pod naszych pikników i zabrali jakiemuś dziecku szalik - znowu będą się chwalić. Ogólnie mam już dosyć łażenia na to Zatorze. Na wiosnę derby muszą być u nas, na Parkowej. Choćby miały być nie wiem jakie ograniczenia to musimy grać u nas! Wtedy to my będziemy dyktować warunki! Napisał: OBIEKTYWNY

MÓWISZ DĘBICA - MYŚLISZ WISŁOKA

Jeżeli ktokolwiek z Was, drodzy kibice Wisłoki, przeszedłby się po dębickim Rynku i zapytał mieszkańców, czy znają jakiekolwiek ważne daty z historii miasta Dębica, większość zapytanych zaczęłaby z zakłopotaniem drapać się po głowie. Ten i tamten może wymieniłby rok 1358 - czyli datę nadania naszej metropolii praw miejskich przez króla Kazimierza Wielkiego. Ów rok oznacza naprawdę istotne wydarzenie w historii Dębicy, lecz idę o zakład, że najwyższy odsetek respondentów wymieniłby rok 1908. Dlaczego właśnie 1908? Cóż, chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie. Każdy przyzwoity dębiczanin wie dobrze, że wtedy właśnie założony został Klub Sportowy "Wisłoka" (mieszkańcy miasta mniej przywiązani do historii i tradycji także dobrze wiedzą co wtedy się stało, ale wolno udawać, iż nie mają pojęcia - cóż, ich sprawa, widocznie czegoś zazdroszczą - a mają czego). Rzadko kiedy zdarza się, by jakikolwiek klub sportowy był tak blisko związany z najnowszą historią danego miasta. Taki fenomen można zaobserwować w Krakowie (Cracovia i Wisła są taką samą częścią historii metropolii, jak Wawel i Sukiennice), w Rzeszowie (Resovia). I - co dla nas najważniejsze - w naszej Dębicy. Oglądając stare, pożółkłe zdjęcia piłkarzy i działaczy Wisłoki sprzed lat, czujemy wzruszenie, ale i dumę. Twarze "biało - zielonych" piłkarzy z roku 1930 lub też 1950 są nieznane, lecz tak czy inaczej mamy świadomość, iż ci ludzie - którzy już odeszli z tego świata - z sympatią patrzą na nas - kontynuatorów wielkiej tradycji, która nigdy nie zginie. Dębica w roku 1908 i Dębica w roku 2005 to dwa jakże różne od siebie miasta. Jednak łączy ich jedno - zarówno wtedy, jak i teraz, jej mieszkańcy spotykali się na meczach ulubionego klubu Grodu Gryfa. Pamiętajmy więc, drodzy kibice. Los Wisłoki w dużej mierze leży w naszych rękach. Obecnie "biało - zielonym" piłkarzom niezbyt dobrze idzie, ale przecież niemal 100 - letnia historia klubu także nie była usłana różami. I zawsze - nawet w najgorszych czasach, dębiczanie stali murem za swym klubem. Przychodźmy na Parkową pomagajmy swoim, bierzmy ze sobą kolegów oraz rodzinę, gdyż Wisłoka jest częścią Dębicy - częścią naszej małej ojczyzny. Klubów takich jak Nasz nie ma w Polsce zbyt wiele, a kibiców takich, jak fani "biało - zielonych" zazdroszczą na Podkarpaciu wszyscy. Róbmy więc swoje, a piłkarze wkrótce odpłacą się za to kolejnymi zwycięstwami. A jeżeli się nie odpłacą - to trudno, tak czy inaczej będziemy im kibicowali. Dlaczego ? Bo Wisłoka to coś więcej niż klub. To piękna, prawie 100-letnia tradycja, to część historii naszego miasta. Autor: KRYSPIN

NIE TYLKO DĘBICA

Fan - cluby to zjawisko powszechnie znane nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Wszystkie wielkie kluby mają zorganizowane grupy kibiców, nie mieszkających w macierzystym mieście drużyny. Każdy zna fanów Wisły z Wadowic, Cracovii z Wieliczki czy też Górnika z Rudy Śląskiej, Gliwic czy Rybnika. Jeszcze niedawno patrzyliśmy z zazdrością na kluby mogące pochwalić się kibicami z innych miejscowości. Dziś jednak czasy się zmieniły i okazuje się, że Wisłoka to nie tylko Dębica. Kilka lat temu znalezienie na trybunach kibiców Wisłoki spoza naszego miasta było dość trudne. Oczywiście - na meczach biało - zielonych bywali mieszkańcy okolicznych miejscowości, lecz raczej się nie ujawniali i było ich niewielu. Sytuacja odmieniła się w momencie, gdy z Wisłoką związali się młodzi ludzie z jednego z najładniejszych miasteczek regionu - Ropczyc. To oni byli pierwszym fan -clubem z prawdziwego zdarzenia i to oni są dzisiaj fan - clubem największym i najważniejszym - o czym można się przekonać patrząc choćby na piękną flagę kibiców z Ropczyc. Z biegiem czasu doszły kolejne miejscowości. Przyborów, Dobrków, Nagawczyna, Zawada oraz drugie co do wielkości miasto powiatu - Pilzno. Jest nas coraz więcej, co bardzo nas wszystkich cieszy. A coraz to nowe grupy kibiców Wisłoki spoza miasta są niewątpliwym powodem do dumy. Oznacza to, że Nasz Klub przekroczył pewien próg - stał się wizytówką całego powiatu, najpopularniejszym stowarzyszeniem sportowym w całym regionie od Sędziszowa Małopolskiego po Brzostek i Pilzno. Oczywiście - przed nami jeszcze daleka droga i sporo czasu upłynie, zanim Wisłoka stanie się zdecydowanie klubem numer jeden w całym regionie. Są w naszym powiecie miejscowości, gdzie z niezrozumiałych powodów preferuje się inny klub z dość dziwną nazwą i równie dziwacznym herbem. Ale miejmy nadzieję, że tam także młodzi ludzie pójdą po rozum do głowy i przekonają się, że Wisłoka jest jedynym rozwiązaniem, jedynym wyjściem i jedynym klubem dla wszystkich prawdziwych mieszkańców powiatu. Dla wszystkich osób, dla których tradycja i historia to nie tylko puste słowa. Tymczasem serdecznie pozdrawiamy wszystkich kibiców Wisłoki z Ropczyc i innych miejscowości. Jesteśmy wszyscy jedną, Biało - zieloną rodziną i nie jest ważne, skąd pochodzimy i gdzie mieszkamy. Najważniejsze jest to, że łączy nas miłość do najwspanialszego klubu jakim jest - WISŁOKA. Napisał: Komitet Centralny

Co złego to MY

Widać od dawna działanie odgórne anty - Wisłoka. Cały czas przekładają nam mecze i komplikują sprawy organizacyjne. Na wielu stadionach Podkarpacia dochodzi do większych lub mniejszych incydentów i nikt nie zamyka im stadionów, a jak u nas zdarzy się choćby najdrobniejsze uchylenie to reakcja jest natychmiastowa i już chcą zamykać obiekt! Przecież stadion Wisłoki jest od paru lat bardzo bezpiecznym miejscem, gdzie na nie których meczach panuje znakomita atmosfera i cały stadion włącza się do dopingu, jakoś tego nikt nie zauważył! Kibice sami pomagają w pracach remontowych (min. ostatnio przenieśli klatkę na tzw. małą trybunę aby poprawić bezpieczeństwo). A czemu nie zamknęli stadionu Miejskiego po meczu z Siarką Tarnobrzeg jak wbiegli kibice na murawę i klub nie poniósł żadnych konsekwencji ? Czyżby znów prawa ręka czuwała nad swoim PRL-owskim dzieckiem? Na ostatnich "derbach" Igloopol - Wisłoka Dębica mimo zakazu kibice Igloopolu odpalają sporą ilość pirotechniki oraz dochodzi do bójki na małej trybunie gdzie zostaje zaatakowana pewna podkarpacka ekipa - oczywiście nie było żadnych konsekwencji. Wychodzi na to, że u nas nic nie można! A jak następnym razem jakieś pijaki pobiją się w parku to też nam zamkną obiekt ? Może zamkną jak się ktoś "zrzyga" pod kasą? Szopka się robi! Władze chcą chyba, żeby na meczu siedzieć jak w teatrze. No i jeszcze okolice parku trzeba będzie patrolować, bo jak się jakieś dziecko wywróci na rowerku to nam stadion zamkną! Widać, że jak w Wisłoce zaczyna się dobrze dziać, jak piłkarze dobrze grają jak kibice robią dobrą robotę to "ktoś musi znaleźć powód żeby to zniszczyć. "Bandyci".
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tabela
Lp Klub M Pkt
1. Igloopol Dębica 3 7
2. Ekoball Sanok 2 6
3. Sokół Sieniawa 2 6
4. Izolator Boguchwała 3 6
5. KS Wiązownica 2 6
6. Rzemieślnik Pilzno 3 5
7. LKS Pisarowce 2 4
8. Wisłok Wiśniowa 3 4
9. Błękitni Ropczyce 3 3
10. Polonia Przemyśl 2 3
11. Piast Tuczempy 3 3
12. Granica Stubno 2 3
13. WISŁOKA DĘBICA 3 3
14. Unia Nowa Sarzyna 3 3
15. Głogovia Głogów Młp. 3 3
16. Wisłok Strzyżów 2 1
17. Sokół Nisko 2 0
18. Cosmos Nowotaniec 3 0
Terminarz
Sieniawa 1:0 Wisłoka 12.08|17:00
Wisłoka 1:0 Piast 15.08|17:00
Sanok 1:0 Wisłoka 19.08|17:00
Wisłoka -:- Głogovia 26.08|15:00
Sokół -:- Wisłoka 30.08|17:00
Pisarowce -:- Wisłoka 02.09|17:00
Wisłoka -:- Izolator 09.09|17:00
Polonia -:- Wisłoka 16.09|11:00
Wisłoka -:- Cosmos 23.09|16:00
Strzyżów -:- Wisłoka 30.09|16:05
Wisłoka -:- Wiśniowa 07.10|16:00
Igloopol -:- Wisłoka 15.10|16:00
Wisłoka -:- Granica 21.10|15:00
Błękitni -:- Wisłoka 28.10|14:00
Wisłoka -:- Rzemieślnik 04.11|14:00
Wiązownica -:- Wisłoka 12.11|14:00
Wisłoka -:- Unia 18.11|14:00
Mecze

IV LIGA

2017-08-19 17:00 | Relacja

Ekoball

Ekoball

1:0

Wisłoka

Wisłoka

IV LIGA

2017-08-26 17:00

Wisłoka

Wisłoka

VS

Głogovia

Głogovia

Sponsorzy






















Statystyki reklamowe
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Copyright © wislokadebica.pl 2002-2017
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.