Wisłoka Dębica - JKS Jarosław 1:1 (0:0)
PODZIAŁ PUNKTÓW NA STARCIE SEZONU.

/Remis ze wskazaniem i spory niedosyt/

Wisłoka Dębica zremisowała z JKS-em Jarosław 1:1 (0:0) na inaugurację rozgrywek IV ligi podkarpackiej. Podopieczni Dariusza Kantora objęli prowadzenie po golu Adriana Nowaka z rzutu karnego, z kolei wyrównanie gościom przyniósł Sebastian Pawlak, który przymierzył kapitalnie z dystansu pod samą poprzeczkę.

Pojedynek Wisłoki Dębica z JKS-em Jarosław wzbudzał wśród kibiców wiele emocji, a zdaniem ekspertów spotkanie to można było śmiało określać hitem 1. kolejki IV ligi podkarpackiej. Naprzeciwko siebie stanęły bowiem - czołowa drużyna poprzedniego sezonu oraz ekipa, która jeszcze niedawno występowała w szeregach trzecioligowców. W obu zespołach zaszło sporo zmian personalnych, jednak bardziej przemeblowana została "jedenastka" JKS-u, prowadzonego przez trenera Pawła Załogę. Niestety przed samym początkiem rozgrywek "Biało-Zieloni" doznali kilku osłabień, a pechowe kontuzje przytrafiły się między innymi świeżo pozyskanym - Damianowi Luberze oraz Krzyśkowi Wrzoskowi (powinni wkrótce wrócić do treningów). Minimalnym faworytem przed samymi zawodami, biorąc pod uwagę atut własnego boiska i lepsze zgranie, byli gospodarze, lecz jak to już w futbolu bywa, boisko zawsze weryfikuje umiejętności jednych i drugich.

Początek spotkania przypominał nam mecze Wisłoki z wiosny ubiegłego sezonu, a więc bez zbędnego szarpania do przodu, cierpliwie i spokojnie. Trener Kantor w niedawnym wywiadzie podkreślał, że preferuje styl, w którym jego podopieczni wymieniają dużą liczbę podań, szukając dziury w formacji przeciwnika, by następnie wykorzystać moment i przyspieszyć. Trzeba przyznać, że czasami naszym zawodnikom trochę schodzi ze znalezieniem luki i zabierają się do tego jak pies do jeża, ale jak już raz zaskoczy, to sytuacje potrafią mnożyć się seriami. Dwa kwadranse upłynęły nam tak, jakby ktoś ustawił budzik z opcją "drzemka" i pobudkami co 10 minut, jednak nie po to, by oglądać kapitalne akcje, a wypatrywać czy któremuś z piłkarzy nic się nie stało. Kilka starć w pierwszej połowie wyglądało bardzo groźnie, z czego najpoważniej ucierpiał Damian Pęcak, który jeszcze przed przerwą opuścił boisko ze względu na ból głowy. W jego miejsce wszedł Adrian Nowak, a sztab szkoleniowy "Biało-Zielonych" musiał nieco poprzestawiać klocki. Wisłoka stworzyła co prawda sytuacje podbramkowe, jednak nie były one na tyle klarowne, aby móc powiedzieć, że należało się jej prowadzenie. Nawet, biorąc pod uwagę to, że rywal nie za bardzo kwapił się z atakami pod bramkę Dybskiego. Najbliżej pokonania Andrzeja Mikusa byli Szymon Gwiazda oraz Adrian Nowak. Pierwszy z nich uderzył głową obok słupka po świetnym dośrodkowaniu Łanuchy z rzutu rożnego, a drugi nie wykorzystał do końca podania od Kamila Rębisza. Wydawało się, że Fryta zamiast strzelać "z pierwszej", mógł przyjąć i zapytać golkipera gości "w który róg?". Warte odnotowania było też wyjście z kontrą, gdzie przy szybszym i bardziej precyzyjnym podaniu Szymka, Nowak miałby sytuację "do pustaka". 19-letni snajper został jednak zablokowany przy próbie dogrania. JKS miał jeden moment, w którym mógł kompletnie skarcić gospodarzy. Po składnej, choć nieco szczęśliwej, akcji lewą flanką zabrakło jakościowego dośrodkowania ze strony Dawida Kuligi. Jego przesyłka, zamiast adresowana do kolegów z drużyny, została posłana w Kamila Dybskiego, strącającego futbolówkę na rzut rożny. Do przerwy 0:0 z optyczną przewagą Wisłoki.

Po zmianie stron "Biało-Zieloni" nie schodzili z tempa rozgrywania akcji i w dalszym ciągu narzucali swój styl ekipie z Jarosławia. Niezwykle aktywny był tego popołudnia Dawid Sojda oraz Damian Bożek. I choć naszej "Bożenie" pierwsze 45 minut nie wyszło jakoś specjalnie, tak po pieszczotliwej rozmowie z trenerami, nasz prawoskrzydłowy rozhulał się na dobre. Raz po raz kręcił rywalami na prawej flance, aż w 60. minucie zmusił do przewinienia w polu karnym Dawida Kuligę. Pewnym egzekutorem okazał się Adrian Nowak, dając prowadzenie swojej drużynie. Niestety radość kibiców zgromadzonych na Park Arena nie trwała długo, gdyż zaledwie 180 sekund po golu Fryty, Sebastian Pawlak zdecydował się na soczyste uderzenie z dystansu, a piłka zatrzepotała pod poprzeczką bramki Kamila Dybskiego. Siła i precyzja strzału była na tyle dobra, że dębicki Ter Stegen nie miał wiele do powiedzenia przy tej próbie. Oczywiście "Biało-Zieloni" mieli w głowach tylko 3 punkty, zatem spokojnie przeszli do budowania kolejnych akcji, które miały przynieść upragnione zwycięstwo. Bardzo bliski strzelenia równie kapitalnej bramki co ta Pawlaka był Damian Łanucha. Pomocnik Wisłoki wszedł w drybling z dwoma rywalami i "pociągnął" ze swojej słabszej lewej nogi...Kiedy wydawało się, że piłka wyląduje w okienku, Andrzej Mikus wykazał się bardzo ładną robinsonadą, lecz trzeba też podkreślić iż był dobrze ustawiony. W innym przypadku, nie miałby szans na skuteczną interwencję. W ostatnich 20 minutach napór dębickiego klubu był na tyle mocny, że trener Załoga skupiał się już głównie na poszanowaniu wyniku. Najlepsze okazje do zmiany rezultatu zmarnowali ponownie Szymon Gwiazda oraz Kamil Rębisz. Napastnik Wisłoki znalazł się w sytuacji, gdzie wystarczyło obsłużyć podaniem Dawida Sojdę (miałby niemal pustą bramkę), lecz wybrał trudniejszy wariant z Nowakiem. Z kolei Kamil dostał zagranie na wykończenie - piłka zamiast wylądować w siatce (dużo czasu, mógł przyjąć, poprawić i uderzyć), była bliska wyjścia na aut...gdyby nie dobijający ze spalonego Fryta. Warto zauważyć, że pierwsza zmiana w ekipie gości została przeprowadzona dopiero w 82. minucie, co prawdopodobnie było spowodowane młodzieżową obsadą ławki rezerwowych. Szkoleniowiec JKS-u obawiał się utraty jakości w końcówce i próbował marginalizować możliwość popełnienia głupiego błędu. W doliczonym czasie stał i dyrygował swoimi podopiecznymi, podpowiadając kogo należy przykryć, wskazując głównie na walczącego do końca o wynik Łaniego. Wisłoka mimo kilku okazji do przekręcenia rezultatu, nie uczyniła tego. Podopieczni Dariusza Kantora zagrali naprawdę solidny mecz, jednak strzelecka niemoc zadecydowała o tym, że już na inaugurację "Biało-Zieloni" musieli obejść się smakiem i podzielić punkty z JKS-em. Samo rozegranie piłki i organizacja w formacjach wygląda coraz bardziej profesjonalnie, jednak w dalszym ciągu Wisłoka nie potrafi na tyle skutecznie udokumentować swojej przewagi, by wydzierać zwycięstwa w takich spotkaniach. Pamiętajmy, że ta umiejętność pozwoliła Sokołowi Sieniawa awansować kilka miesięcy temu do III ligi...Bądźmy dobrej myśli i z optymizmem czekajmy zatem na środowe starcie z Sokołem Nisko, bo co jak co, ale na niżańskiej Maracanie wygrywać potrafimy :)


***

WISŁOKA DĘBICA - JKS Jarosław 1:1 (0:0)
1:0 Nowak 60'-karny (wywalczył Bożek)
1:1 Pawlak 63'

Sędziował: Tomasz Mroczek (Mielec)
Żółte kartki: Fedan, Sojda - Bańka
Widzów: 750

WISŁOKA:
Dybski - Król, Remut, Hus - Bożek (85' Konik), Pęcak (32' Nowak), Łanucha, Fedan, Rębisz - Sojda, Gwiazda (73' Guzik).

Ławka: Łyczko, Cabała, Kwiatek, Nowak, Mazur, Guzik, Bartłomiej Konik.

Nieobecni: Lubera, Wrzosek (kontuzje), Nabożny (powrót do treningów we wrześniu), Fryz (sprawy osobiste).
Ozy dnia 11 sierpień 2018 · 6 komentarzy · 1314 czytań ·Drukuj
Komentarze
2433
Jan1908 dnia 11 sierpień 2018 20:32:39
Widać brak solidnego napastnika. Strata dwóch napastników Szewczyka i Żuchowicza jest widoczna. Kontuzja Lubery dodatkowo utrudnia całą sytuacje w drużynie, Konik nie dał dobrej zmiany i Guzik starał się ale nie jest to jeszcze liga dla niego. Solidny napastnik potrzebny. Do końca miesiąca można dokonać transferów, i jak chcemy powalczyć o mistrza to trzeba poszukać jeszcze wzmocnień
2386
ksw12 dnia 11 sierpień 2018 21:19:37
Chłopie widziałeś jak grał Szewczyk i Żuchowicz w ostatnim sezonie? Zawodnicy, którzy są teraz swoje sytuacje powinni wykorzystać... gramy dalej...
2433
Jan1908 dnia 11 sierpień 2018 22:45:09
Wpuszczając Konika i Guzika trener osłabił drużynę.
Konik to kołek piłka się odbija od niego jak od muru.
Młody Guzik mały szczupły jak dzieciak.
Żuchowicz wchodził na końcówki spotkań, jak dostawał szanse dużej pograć to zaczynał strzelać bramki i asystować.
Co do Szewczyka to miał świetne kopyto, strzelał piękne bramki. Szok
2386
ksw12 dnia 11 sierpień 2018 22:55:05
Strzelał w meczach ze spadkowiczami a w meczach trudniejszymi drużynami nie potrafił się nawet ustawić - Żuchowicz
Szewczyk miał kopyto i ile tych bramek strzelił na wiosnę?
1291
KSWfan dnia 12 sierpień 2018 12:39:04
Spokojnie, to dopiero początek, pożyjemy zobaczymy... Z przymrużeniem oka
2228
ksw8 dnia 13 sierpień 2018 09:01:49
Loteria fajna zabawa dla kibiców, ale może warto też pomyśleć o piłkarzach? Rower za strzelenie zwycięskiej bramki? Z przymrużeniem oka
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tabela Terminarz
Lp.
Klub
M Pkt
1.
WISŁOKA DĘBICA
17 36
2.
Polonia Przemyśl
17 36
3.
Izolator Boguchwała
17 34
4.
Ekoball Sanok
17 33
5.
Wisłok Wiśniowa
17 32
6.
Rzemieślnik Pilzno
17 30
7.
Karpaty Krosno
17 29
8.
Piast Tuczempy
17 28
9.
Igloopol Dębica
17 26
10.
JKS Jarosław
17 25
11.
Sokół Kolbuszowa Dolna
17 21
12.
KS Wiązownica
17 21
13.
Błękitni Ropczyce
17 20
14.
Orzeł Przeworsk
17 18
15.
Przełom Besko
17 12
16.
Stal Gorzyce
17 12
17.
Sokół Nisko
17 10
18.
Korona Rzeszów
17 6
Mecze

IV LIGA

2018-11-17 13:00 | Relacja

Stal Gorzyce

Stal
Gorzyce

1:2

1:1

Wisłoka

Wisłoka

Strzelcy

  • 1:1 Lubera 16'
  • 1:2 Lubera 78'

IV LIGA

2019-03-15

JKS Jarosław

JKS
Jarosław

VS

Wisłoka

Wisłoka

Sponsorzy


















Statystyki reklamowe
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 455
Najnowszy użytkownik: Doni
Warto zaglądnąć
Biuro Podróży ANTURJA

MCARD - Produkcja kart plastikowych