Wisłoka Dębica - Igloopol Dębica 1:2 (1:1)
14. DERBY DĘBICY PECHOWE DLA "BIAŁO-ZIELONYCH", WISŁOKA GRAŁA, IGLOOPOL STRZELAŁ.

Wisłoka Dębica przegrała przed własną publicznością z Igloopolem Dębica 1:2 (1:1) w meczu 29. kolejki IV ligi podkarpackiej. Bramki dla drużyny prowadzonej przez Bartosza Zołotara zdobyli Sebastian Wanat oraz Piotr Syguła, z kolei jedyne trafienie dla "Biało-Zielonych" zanotował Sebastian Fedan.

Derby, derby i po derbach. Wszystko co piękne i interesujące szybko się kończy. Na szczęście pozostaje jeszcze pamięć oraz fotografie, które najlepiej potrafią oddać i uwiecznić to co dla prawdziwego kibica najcenniejsze. Naszą relację rozpoczynamy słowami Paktofoniki:

"Łapię chwile ulotne jak ulotka
Ulotne chwile łapię jak fotka
Dbam, by chwile ulotne jak notka
Nie uleciały jak ulotna plotka..."

Ogromne zainteresowanie wydarzeniem, blisko 2 tysiące biletów wyprzedanych na ponad tydzień przed zawodami, a przecież gdyby nie ograniczenia i wymogi imprezy masowej, to na Park Arena zjawiłoby się co najmniej dwa razy więcej kibiców. To świadczy tylko o tym, że piłka nożna pozostaje w naszym mieście sportem numer jeden. I tutaj taki apel w kierunku włodarzy miasta: aby nie zaniedbać tego co rozkwita na nowo - dyscypliny, która obok zapasów i boksu od zawsze była kojarzona z Dębicą. Pamiętajmy, że sport jest jednym z najlepszych narzędzi do promowania oraz reklamy miasta.

Derby opakowane zostały po mistrzowsku: świetna organizacja, mobilizacja kibiców, transmisja na żywo przeprowadzona przez PodkarpacieLive (objęta patronatem przez Starostę Powiatu Dębickiego), masa newsów w mediach społecznościowych. Niektórzy widzowie, wchodząc na stadion, zadawali sobie pytanie czy aby na pewno znaleźli się na meczu IV ligi. Dla wielu młodych sympatyków futbolu były to pierwsze derby piłkarskie w życiu, a więc wspomnienia z sobotniej imprezy pozostaną nie do opisania. Oczywiście biorąc pod uwagę aspekt kibicowski i same trybuny, bo na murawie było już niestety "nieco" gorzej...

Faworytem do zwycięstwa w 14. Derbach Dębicy, zważywszy na atut własnego boiska i pozycje klubów w ligowej tabeli, była Wisłoka. W oczach najstarszych kibiców oraz ekspertów z Parkowej sytuacja nie rysowała się aż tak różowo. Historia pojedynków "Biało-Zielonych" z "Biało-niebieskimi" przedstawiała się bowiem na korzyść Igloopolu, a po raz ostatni Wisłoka wygrała na własnym terenie 12 lat temu (4:0). Trener Dariusz Kantor stanął przed nie lada wyzwaniem - przełamania feralnej passy i sprostaniu oczekiwaniom "wygłodniałych" kibiców...

Z pierwszym gwizdkiem sędziego Konrada Tomczyka kibice Wisłoki zaserwowali nam kapitalne otwarcie derbów, prezentując efektowną oprawę na całej szerokości dużej trybuny. W ruch poszło 400 biało-zielonych flag oraz kilkadziesiąt rac dymnych, w tych samych barwach, tworząc niesamowity anturaż i klimat jakiego nie powstydziłyby się niektóre zespoły w Ekstraklasie. Niestety w tę piękną scenerię nie za bardzo potrafili wpisać się zawodnicy obu drużyn. W pierwszych 10 minutach gospodarze starali się narzucić swój styl gry, spychając Igloopol do defensywy. Po dwóch szarpnięciach i półokazjach Maika z Nowakiem, wydawało się, że rozpędzająca się Wisłoka lada moment wyjdzie na prowadzenie. Nic bardziej mylnego. Kiedy kibice ze spokojem wypatrywali gola "Biało-Zielonych" zostali niemile zaskoczeni. Goście po raz pierwszy wyszli nieco odważniej ze swojej połówki, a podopieczni Dariusza Kantora popełnili drobny, niepotrzebny faul w pozornie niegroźnej odległości od bramki Kamila Dybskiego. Na takie obrazki sztab szkoleniowy Wisłoki uczulał najbardziej... Po dośrodkowaniu Kamila Machnika, Przemek Nalepka zaabsorbował uwagę dwóch zawodników, krycie totalnie zgubił Marcin Tubek, a pozostawiony bez opieki Sebastian Wanat pięknym półszczupakiem zmieścił piłkę tuż przy słupku. Nieoczekiwany dzwon, czy jak mawiał Zygmunt Chajzer - ZONK, wprawił w konsternację około 70% publiki zgromadzonej na Park Arena. Nie zapominajmy bowiem o wypełnionej niemal po brzegi klatce gości (Igloopol, Unia Oświęcim, Hejnał Kęty) oraz małego grona widzów z Zatorza, którzy rozsiedli się tajniacko na małej trybunie. Na odpowiedź Wisłoki niesionej fantastycznym dopingiem ponad tysiąca gardeł (w tym niezawodnych zgód - KSG, SIARKA, ROW czy przyjaciele z Węgier) nie trzeba było długo czekać. Koronkowa akcja, w której Damian Łanucha zagrał swoje firmowe podanie przeszywające do Damiana Bożka, a ten posłał futbolówkę w pole karne, gdzie zamykający dośrodkowanie Sebastian Fedan wyrównał stan meczu. Euforia wśród sympatyków KSW i głośne "jeszcze jeden" docierało w nawet najciemniejsze zakamarki osiedla wybudowanego przez Edwarda Brzostowskiego. Podopieczni Dariusza Kantora natychmiast "usiedli" na rywalach i starali się dobić przeciwnika strzelając drugiego gola. Przez moment faktycznie było groźnie pod bramką Łukasza Psiody, ale wyniku nie udało się przekręcić ani Wisłoce, ani Igloopolowi. Co innego "przekręcił" z kolei Piotr Syguła, któremu w samej końcówce zabrakło wyobraźni. Pomocnik gości poszedł pazernie głową na piłkę, atakując nierozważnie Konrada Husa, który już godzinę wcześniej wygrał pozycję...efektem był złamany nos defensora "Biało-Zielonych". Opuszczenie przez doktora boiska nie wróżyło najlepiej. Można powiedzieć, iż Syguła wykonał kawał czarnej roboty. W Wiśniowej Wisłoka straciła Aleksandra Nabożnego (więzadła), a w drugiej połowie derbów została bez Konrada Husa, czyli 2/3 podstawy obrony wyłamane ze składu. Trener Kantor był zmuszony desygnować do gry Mateusza Ślęczkę, dla którego nie jest to nominalna pozycja. Po raz pierwszy ekipa z Park Arena zagrała w konfiguracji Ślęczka, Tubek, Król, co naturalnie mogło wpływać na słabsze zrozumienie i organiazcję gry od tyłu.

Druga połowa mogła się rozpocząć dla Wisłoki wyśmienicie. W zasadzie to zabrakło tylko i AŻ dokładności, precyzji, wypieszczenia podania w prostej sytuacji. Mateusz Ślęczka próbował dogrywać na prawym skrzydle do Damiana Bożka, ale w tym momencie Ślęczu miał chyba na stopie 50kilogramowe korki, bo jego zagranie trafiło w rękawice wychodzącego Psiody. W skrócie meczu wystarczy zatrzymać wideo i spojrzeć, że w przypadku dobrego podania, "Bożo" byłby bliski wyłożenia patelni, "do pustaka" Szymkowi Gwieździe. Wisłoka mogłaby zatem szybko wyjść na prowadzenie...mogłaby. "Biało-Zieloni" w dalszym ciągu starali się prowadzić piłkę i grać atakiem pozycyjnym, ale zupełnie nie wyciągnęli wniosków z bramek, które tracili w ostatnim czasie po głupio sprokurowanych stałych fragmentach gry. W kolejce po takie przewinienie ustawili się między innymi Damian Pęcak czy Hubert Król. O ile w ich przypadkach Igloopol nie zagroził jeszcze poważnie bramce Kamila Dybskiego, o tyle przegłupi faul Mateusza Ślęczki w późniejszej fazie był opłakany w skutkach. Po drodze Wisłoka miała natomiast dwie "główkowe" okazje na zmianę wyniku. Z dobrej strony pokazali się wspomniany Pęcu oraz Majcyk. Niezłą sytuację po rajdzie lewą flanka stworzył też Adrian Nowak, uderzając ostatecznie obok słupka. Wracamy jednak do sytuacji z 66. minuty, gdzie Mati Ślęczka niepotrzebnie odpychał rywala: kolejny rzut wolny i kolejne dośrodkowanie gości zostało zamienione na bramkę. Piłka trącona głową przez niepilnowanego zawodnika Igloopolu zmyliła Kamila Dybskiego, który popełnił błąd, wypluwając ją przed siebie. Z prezentu skorzystał czyhający na taki zbieg okoliczności Piotr Syguła, dając prowadzenie ekipie Bartosza Zołotara. Trzeba przyznać, że w tej akcji nie pomógł też zbytnio Adrian Nowak, który zaspał przy kryciu Syguły. Co ciekawe "Biało-Zieloni" byli bliscy wyrównania dosłownie 3 minuty później. Damian Bożek przechwycił piłkę na środku boiska i... no właśnie, w sobie tylko znany sposób zdecydował się na strzał z około 45 metrów. Ta brawurowa próba o mały włos nie skończyła się golem sezonu, gdyż zupełnie oślepiony Łukasz Psioda nie kontrolował lotu futbolówki, a ta szybowała efektownie, po czym zatrzymała się na poprzeczce. Bramkarz Igloopolu przez dłuższą chwilę nie wiedział co się dzieje, ale oczy ze zdziwienia przecierały też setki kibiców na Park Arena. Damian Bożek nie zdobył niestety drugiej bramki w barwach Wisłoki, ale trzeba oddać, że był tego popołudnia najbardziej wyróżniającym się piłkarzem w całym meczu. W ostatnim kwadransie trener Kantor zdecydował się na szereg zmian, posyłając do boju trójkę snajperów: Żuchowicza, Konika i Szewczyka. Niestety wszyscy razem wzięci nie stworzyli ani pół sytuacji do zdobycia gola wyrównującego...W końcówce kibice Igloopolu obrzucili murawę serpentynami, wytrącając gospodarzy z rytmu. Między zawodnikami obu drużyn zaczęły się zgrzyty i faule, spowodowane jednak bardziej frustracją ze strony "Biało-Zielonych", którzy musieli gonić wynik. Nogi nie odstawiał Bartłomiej Konik, Kacper Maik czy Damian Łanucha, którzy walczyli do samego końca o korzystny rezultat, jakim byłby w tym przypadku choćby remis. Mimo iż bardzo dobrze prowadzący te zawody sędzia Konrad Tomczyk doliczył do czasu regulaminowego aż 10 minut (spora liczba zmian + kilka przerw), to Wisłoce nie udało się doprowadzić do wyrównania, a 14. Derby Dębicy stały się łupem "Biało-niebieskich".

Po raz kolejny sprawdziło się powiedzenie, że futbol nie jest do końca sprawiedliwy, a wynik derbów boli tym bardziej, że podopieczni Dariusza Kantora nie grali wcale złego meczu. Gwoździem do trumny były jednak stałe fragmenty, które Igloopol wykorzystał okrutnie, będąc do bólu skutecznym. Reasumując, "Biało-Zieloni" grali, a Igloopol strzelał. Strzelał, bo Wisłoka stworzyła mu do tego okazje, prokurując w bezsensowny sposób niepozorne, ale zabójcze w skutkach rzuty wolne...

***

WISŁOKA DĘBICA - Igloopol Dębica 1:2 (1:1)

0:1 Wanat 13'
1:1 Fedan 25' (asysta Bożek)
1:2 Syguła 67'

Sędziował: Konrad Tomczyk (Jarosław)
Żółte kartki: Konik, Nowak, Król, Łanucha, Szewczyk (Wisłoka) - Machnik, Syguła (Igloopol)
Widzów: 2000

WISŁOKA: Dybski - Król, Tubek, Hus (45' Ślęczka) - Bożek (82' Szewczyk), Pęcak, Łanucha, Maik, Fedan - Nowak (78' Konik), Gwiazda (73' Żuchowicz).

Igloopol: Psioda - Darłak (84' Lamparty), Wanat, Socha, Stefanik - Syguła (79' Żydek), Janus, K. Rokita, D. Rokita - Machnik (90+' T. Nalepka) - P. Nalepka (89' Brzostowski)
Ozy dnia 19 maj 2018 · 4 komentarze · 3086 czytań ·Drukuj
Komentarze
2228
ksw8 dnia 21 maj 2018 11:43:57
Czy Wisłoka nie potrafi wykonywać stałych fragmentów? To rywale nie mają sztabu szkoleniowego, a wyrachowanie i taktyka była po ich stronie. Nasz bramkarz nie popisał się przy drugiej bramce dla gości, którzy dostali prezent od naszego bramkarza.
2029
outlooker dnia 21 maj 2018 12:00:07
Najsmutniejsze jest to, że przeciwnicy grali totalny antyfutbol, a mecz wygrali. Tylko wrzutki w pole karne i nic więcej. Praktycznie zero rozgrywania piłki.
Inną sprawą jest, że przy wyniku 1:2 nie widziałem w piłkarzach większego zaangażowania, podjęcia ryzyka czy coś w tym stylu.
Zaczęło się bezsensowne kopanie po nogach i meczu w drugiej połowie nie dało się oglądać.
1291
KSWfan dnia 21 maj 2018 23:24:36
Organizacyjnie, medialnie i kibicowsko bijemy Igloopol na głowę, piłkarsko póki co niestety wciąż jesteśmy słabsi od nich... po stracie drugiego gola powinniśmy grając u siebie gryść trawę, niestety nic takiego nie miało miejsca, oby w przyszłym sezonie było lepiej...
2433
Jan1908 dnia 22 maj 2018 07:00:39
Panie KSWfan - czy jesteśmy piłkarsko słabsi okaże się pod koniec sezonu, kto jakie zajmie miejsce w tabeli. Przypomnę koledze że parę lat w tył zrobiono awans do 3 ligi, chociaż przegrano w derbach i kto był lepszy? Z przymrużeniem oka
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tabela Terminarz
Lp.
Klub
M Pkt
1.
WISŁOKA DĘBICA
17 36
2.
Polonia Przemyśl
17 36
3.
Izolator Boguchwała
17 34
4.
Ekoball Sanok
17 33
5.
Wisłok Wiśniowa
17 32
6.
Rzemieślnik Pilzno
17 30
7.
Karpaty Krosno
17 29
8.
Piast Tuczempy
17 28
9.
Igloopol Dębica
17 26
10.
JKS Jarosław
17 25
11.
Sokół Kolbuszowa Dolna
17 21
12.
KS Wiązownica
17 21
13.
Błękitni Ropczyce
17 20
14.
Orzeł Przeworsk
17 18
15.
Przełom Besko
17 12
16.
Stal Gorzyce
17 12
17.
Sokół Nisko
17 10
18.
Korona Rzeszów
17 6
Mecze

IV LIGA

2018-11-17 13:00 | Relacja

Stal Gorzyce

Stal
Gorzyce

1:2

1:1

Wisłoka

Wisłoka

Strzelcy

  • 1:1 Lubera 16'
  • 1:2 Lubera 78'

IV LIGA

2019-03-15

JKS Jarosław

JKS
Jarosław

VS

Wisłoka

Wisłoka

Sponsorzy


















Statystyki reklamowe
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 455
Najnowszy użytkownik: Doni
Warto zaglądnąć
Biuro Podróży ANTURJA

MCARD - Produkcja kart plastikowych