Wisłoka Dębica - Piast Tuczempy 1:0 (1:0)
BOŻE(K), COŚ WISŁOKĘ GOLEM URACZYŁ. DZIĘKI CI, PANIE.

Wisłoka Dębica pokonała przed własną publicznością Piast Tuczempy 1:0 (1:0) w meczu 2. kolejki IV ligi podkarpackiej. Bramkę na wagę trzech punktów dla "Biało-Zielonych" zdobył Damian Bożek, wykorzystując świetne zagranie Andrzeja Wójcika.

Przed samym spotkaniem z Piastem Tuczempy na piłkarzy Wisłoki czekała miła niespodzianka. Mianowicie, wiceprezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, pan Wiesław Lada, w imieniu swoim oraz prezesa Mieczysława Golby wręczył "Biało-Zielonym" puchar za awans do IV ligi. Po złożeniu gratulacji i pamiątkowym zdjęciu na "Park Arena Stadion" wybrzmiał "Mazurek Dąbrowskiego" - w ten sposób uczczono Święto Wojska Polskiego w 97. rocznicę Bitwy Warszawskiej.

Po niezwykle wymagającym rywalu w 1. serii gier, przyszła na kolej na drużynę, która również uplasowała się w czubie tabeli poprzedniego sezonu. Terminarz nie rozpieszcza trenera Kantora oraz jego podopiecznych, ale takie są już uroki beniaminków. Mimo atutu własnego boiska, to nie Wisłoka, a Piast Tuczempy przyjechał do Dębicy w roli faworyta. Zapowiadało się jednak na wyrównany mecz i tak zresztą też było. W zasadzie to moglibyśmy przejść obok tego pojedynku i napisać tak, jak czyni to wiele drużyn czy portali sportowych - "mecz walki, środka pola, bez sytuacji", ale oczywiście my nie potrafimy w ten sposób. Specjalnie dla Was wydobędziemy to co najlepsze i najważniejsze.

Początek spotkania niczym nas nie zaskoczył. Ekipa Piasta cofnęła się bezpiecznie, ustawiła szczelny szyk niczym falanga hoplitów i czekała na swoja szansę "udziobania" gospodarzy. W 6. minucie goście z Tuczemp wyszli z kontrą i zdołali zagrozić bramce Kamila Dybskiego. Viktor Sakhniuk podał do Kacpra Rączki, a ten już na wślizgu wykonał dośrodkowanie, po którym piłka przeturlała się po poprzeczce. Jak się później okazało był to pierwszy i ostatni znak ostrzegawczy ze strony Piasta w tej połowie. Ale i Wisłoka, mimo zyskania optycznej przewagi i długiego utrzymywania się przy piłce, nie tworzyła za bardzo sytuacji strzeleckich. W 12. minucie po zgraniu piłki głową przez Bartka Motykę, z woleja uderzał Marcin Tubek. Gdyby lepiej przyłożył stopę, to mógłby rozerwać siatkę w bramce, a że jednak strzał mu nie wyszedł, to był bliższy wypróbowania drugiej opcji, czyli przetestowania wytrzymałości zegara...Kibice bezskutecznie czekający na ożywienie gry, mogli na wielkim spokoju przez kolejne 30 minut zająć się innymi sprawami - np. pójść na spacer i wrócić na samą końcówkę połowy. Co ominęłoby ich w tym czasie? W zasadzie nic, choć poczekajmy - był taki jeden zawodnik, który efektownymi ruletami a'la Zidane czarował w środku polu (zgadniecie kto?). Wysoki procent posiadania piłki, duża wymienność podań i solidna gra w obronie Wisłoki nie wystarczały na to, by zaspokoić apetyty kibiców. W 44. minucie mieliśmy w końcu stuprocentową okazję dla podopiecznych Dariusza Kantora. Sprokurował ją właściwie zawodnik Piasta, Paweł Kubas, który źle ocenił położenie i na wielkim ryzyku zgrywał piłkę klatką piersiową do własnego bramkarza, podczas gdy w "11" znajdowało się kilku piłkarzy Wisłoki, w tym nieobliczalny Bartłomiej Konik. "Dębicki Mandżukić" przechwycił podanie, ale zdecydował się na siłowe rozwiązanie, strzelając wprost w golkipera Piasta. Co się odwlecze, to nie uciecze i dosłownie minutę później dębiczanie cieszyli się z gola numer 1 w tym sezonie. Wspomniany Konik, mistrza saneczkarstwa, rewelacyjnie wyłuskał piłkę rywalowi, po czym napędził akcję ofensywną swojego zespołu. Futbolówka trafiła do "Wuja", który będąc na wysokości pola karnego, uwolnił w sobie nastoletnią duszę i w stylu Klebersona przekładał nogi nad piłką, hipnotyzując tym samym defensorów z Tuczemp. Gdy wydawało się, że z tej akcji nie można wiele wyciągnąć (w polu karnym proporcje 2 do 6), Andrzej zagrał perfekcyjnie wzdłuż linii 3. metra, a nadbiegający odpowiednio Damian Bożek zamknął dośrodkowanie. W ten sposób padła pierwsza bramka Wisłoki w tym sezonie.

Po przerwie trener Marek Strawa zdecydował się od razu na dwie roszady w składzie, jednak obraz gry przez dłuższy okres nie zmieniał się. Po chwili na murawie mieliśmy już 4 nowych zawodników Piasta i nieco zmienione ustawienie. Wisłoka cały czas kontrolowała przebieg zdarzeń, a goście nie potrafili przebić się pod pole karne Kamila Dybskiego. Do kuriozalnej sytuacji mogło dojść przy "brawurowym" podaniu jednego z defensorów gości do własnego bramkarza. Nieprzyjemnie zagrana piłka początkowo minęła Patryka Strawę, lecz młody golkiper zdołał wyjść z opresji. W ostatnim kwadransie podopieczni Marka Strawy przeszli już w zasadzie na grę trójką z przodu. W międzyczasie przypomniał o sobie 22-letni golkiper ekipy Piasta, który po dalekim wyjściu z bramki oraz złym wykopie na aut, wiedział, że szybkie wznowienie przez Szewczyka może skutkować grą do pustej bramki. Strawa chwycił zatem futbolówkę i niczym zawodowy rugbista, chciał pokonać z nią kolejne jardy (dlaczego nie odkopnął jej hen daleko, np. do Biedronki? To już jego słodka tajemnica). Wówczas całkiem niepotrzebnie całą zabawę przerwał mu "Szewa", starający się odzyskać "skradzioną" piłkę. Nasz Kubuś nie pomyślał jednak, że za to przewinienie również czeka go kara i żółta kartka. To już trzecie napomnienie napastnika Wisłoki w drugim meczu (!) i jeśli (odpukać) dostałby "żółtko" w Sanoku, to może pobić swój i pewnie nie tylko swój rekord w jak najszybszym pauzowaniu za żółte kartki. My jednak liczymy, że klimatyczne Bieszczady wpłyną na Szewczyka łagodząco i natchną go do strzelania goli. Wracając do meczu... Kilka minut przed końcem zawodów Piast Tuczempy stworzył sobie stuprocentową sytuację, lecz przy strzale napastnika gości (miał szansę podawać) znakomitą interwencją popisał się Kamil Dybski, ratujący swój zespół przed utratą bramki. Później uderzeniem tylko w boczną siatkę odpowiedział aktywny tego dnia Andrzej Wójcik. W doliczonym czasie gry ekipa Marka Strawy wykonywała rzut wolny (zagranie ręką Nabożnego), a trybuny na Parkowej zamarły, gdyż pozycja do strzału była wyborna (20 metrów). Na szczęście "Biało-Zieloni zażegnali niebezpieczeństwa i utrzymali korzystny wynik do samego końca.

***

Kilka luźnych wniosków po pierwszych dwóch meczach:

- Jeśli Sokół Sieniawa i Piast Tuczempy to w dalszym ciągu ekipy na TOP3, to Wisłoka na ich tle prezentowała się naprawdę przyzwoicie.
- Jakub Szewczyk potrzebuje chyba odrobiny spokoju, wyciszenia, by zamienić kartki na gole.
- Damian Bożek wyrasta na najbardziej efektywnego dryblera, z niezłym odejściem jaki ostatnio grał w Wisłoce.
- Kamil Dybski mimo iż pozornie wygląda na niepewnego, to daje dużo jakości - nie tylko w bramce, ale i przy rozegraniu od tyłu.
- Aleksander Nabożny wpasował się do linii obronnej Wisłoki z automatu.
- Andrzej Wójcik może przeżyć swoją drugą młodość w tym sezonie. Na kolejne przyjdzie pora, kiedy doścignie wiekiem pana asystenta, Wacława.
- Kacper Maik haruje i czaruje w drugiej linii - będą z niego ludzie.
- Konrad Hus robi kolejny doktorat, przeprowadzając tym razem badania doświadczalne na czwartoligowych boiskach: praca pt. "Beznadziejne sytuacje w grze obronnej - jeden na dwóch, jeden na trzech, jeden na ośmiu". Na razie z wszystkich wychodzi obronną ręką, a jego "pacjenci" często miewają sny o blondwłosym doktorku, który wyleczył ich sado-masochistycznych zapędy pod bramkę Kamila Dybskiego.

*Poza tym wszyscy prezentują się solidnie i miejmy nadzieję, że tak pozostanie do końca sezonu:)

***

WISŁOKA DĘBICA - Piast Tuczempy 1:0 (1:0)
1:0 Bożek 45' (asysta Wójcik)

Żółte kartki: Tubek, Maik, Szewczyk
Sędziował: Rafał Sawicki (Tarnobrzeg)
Widzów: 900

WISŁOKA: Dybski - Hus, Nabożny, Tubek, Wójcik - Bożek (88' Piotr Guzik), Pęcak, Maik (90' Sędłak), Motyka (90+ Kmiotek), Ślęczka (70' Król) - Konik (62' Szewczyk).
Ozy dnia 15 sierpień 2017 · 3 komentarze · 1436 czytań ·Drukuj
Komentarze
2228
ksw8 dnia 15 sierpień 2017 23:40:21
Wygrywać po 1-0 i tak do końca rundy Uśmiech Dzięki za walkę i punkty
1291
KSWfan dnia 16 sierpień 2017 05:29:55
Piękna frekwencja na trybunach,super wynik,dzięki Pany i oby tak dalejSzeroki uśmiech...in minus brak trzeciego napastnika...Szok
610
Beer dnia 16 sierpień 2017 15:19:26
Na 90 minut pisze że było 800 widzów? Publika to skarb, mam nadzieje że w miare rozgrywek będzie większa i sie ustabilizuje na poziomie min 700. Jednak takie rozbieżności wpływaja trochę negatywnie. ps. sam znam wielu takich którzy nie chodzą na mecze bo mała jest... publika.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tabela Terminarz
Lp.
Klub
M Pkt
1.
WISŁOKA DĘBICA
17 36
2.
Polonia Przemyśl
17 36
3.
Izolator Boguchwała
17 34
4.
Ekoball Sanok
17 33
5.
Wisłok Wiśniowa
17 32
6.
Rzemieślnik Pilzno
17 30
7.
Karpaty Krosno
17 29
8.
Piast Tuczempy
17 28
9.
Igloopol Dębica
17 26
10.
JKS Jarosław
17 25
11.
Sokół Kolbuszowa Dolna
17 21
12.
KS Wiązownica
17 21
13.
Błękitni Ropczyce
17 20
14.
Orzeł Przeworsk
17 18
15.
Przełom Besko
17 12
16.
Stal Gorzyce
17 12
17.
Sokół Nisko
17 10
18.
Korona Rzeszów
17 6
Mecze

IV LIGA

2018-11-17 13:00 | Relacja

Stal Gorzyce

Stal
Gorzyce

1:2

1:1

Wisłoka

Wisłoka

Strzelcy

  • 1:1 Lubera 16'
  • 1:2 Lubera 78'

IV LIGA

2019-03-15

JKS Jarosław

JKS
Jarosław

VS

Wisłoka

Wisłoka

Sponsorzy


















Statystyki reklamowe
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 455
Najnowszy użytkownik: Doni
Warto zaglądnąć
Biuro Podróży ANTURJA

MCARD - Produkcja kart plastikowych