Radomyślanka - Wisłoka 1:3 (1:0)
HORROR Z HAPPY ENDEM - "BIAŁO-ZIELONI" POKAZALI CHARAKTER!

Wisłoka Dębica pokonała na wyjeździe Radomyślankę Radomyśl Wielki 3:1 w meczu 7. kolejki Klasy Okręgowej. W zespole "biało-zielonych" na listę strzelców wpisywali się kolejno Tomasz Pietrasiewicz, Dariusz Bałut oraz Bartłomiej Konik. Była to pierwsza wygrana podopiecznych Waldemara Piątka na terenie przeciwnika w tym sezonie.
Dębiczanie do Radomyśla Wielkiego udali się bez pierwszego trenera, który w tym czasie nadzorował prace treningowe na konsultacji kadry Polski U-14. Pod jego nieobecność, za sterami stanął asystent - Dariusz Kantor. Taktyka obrana na to spotkanie różniła się nieco od tej stosowanej w dotychczasowych pojedynkach. Mianowicie, z systemu 4-4-2 przeszliśmy na 4-5-1, by popracować mocniej w pomocy i nie oddawać rywalom środka pola. W składzie nastąpiła zatem jedna roszada - Kacper Maik zmienił Dariusza Bałuta. Na własne życzenie i przy sporym ryzyku od pierwszej minuty na placu gry pojawił się Andrzej Wójcik. Przypomnijmy, że obrońca Wisłoki doznał kontuzji w ostatnim meczu ligowym, a jego noga wyglądała naprawdę nieciekawie. Choć wiele osób, przy tego typu urazie, nie ruszyłaby się z domu, dla "Wuja" nie było żadnych wymówek - postanowił, że pomoże chłopakom w walce o trzy punkty (duży szacunek).
Początek spotkania w wykonaniu naszych piłkarzy nie wyglądał zbyt dobrze - przypominały się nam niestety scenariusze z poprzednich gier "biało-zielonych", kiedy to traciliśmy punkty z niżej notowanymi rywalami. Pierwszy kwadrans polegał bardziej na wzajemnym badaniu się, niż próbie przejęcia inicjatywy przez którykolwiek zespół. W 15. minucie gospodarze wywalczyli rzut wolny około 35 metrów od bramki Karola Kierasia. Był to moment, na który trenerzy Wisłoki najbardziej uczulali swoich podopiecznych. Bezskutecznie. Po dośrodkowaniu jednego z graczy Radomyślanki i niefortunnej próbie interwencji Dominika Szydły, piłka po nodze obrońcy Wisłoki wpadła do siatki 17-letniego golkipera gości. Mimo, iż nic wcześniej nie zapowiadało, że drużyna z Radomyśla może objąć prowadzenie - stały fragment gry przyniósł korzyść, która "przekręciła" wynika na 1:0. Podobnie, jak w spotkaniu z Sokołem Kolbuszowa Dolna, dębiczanie zmuszeni byli do odrabiania strat, co nie napawało nas niestety hurraoptymizmem ...
Tym razem Wisłoka wyglądała jednak zupełnie lepiej, niż w 6. serii gier. Kilka chwil po stracie gola, "biało-zieloni" ruszyli z odsieczą. Tylko w pierwszej części spotkania - od 20 do 45 minuty, nasi piłkarze stworzyli co najmniej 6,7 sytuacji pod bramką Polaka, w tym 4 stuprocentowe. Najpierw szybką odpowiedź mógł przynieść Adrian Nowak. Po niezłym dryblingu, pomocnik Wisłoki złamał akcję do środka i zdecydował się na uderzenie, lecz nie trafił w światło bramki z kilkunastu metrów. Później swoje okazje zmarnowali Tomasz Pietrasiewicz oraz Kacper Maik. "Pietras" otrzymał niezłe podanie z prawego sektora boiska i chciał bardzo sprytnym strzałem głową zaskoczyć golkipera Radomyślanki. Futbolówka "nie siadła" jednak na głowie tak, jak planował, przez co rezultat nie uległ zmianie. Z dobrego podania Mateusza Ślęczki nie skorzystał wspomniany wcześniej Maik. Młody pomocnik Wisłoki przy nabieganiu na piąty metr, zostawił nogę, dlatego też jego uderzenie nie miało prawa powodzenia. W samej końcówce Adrian Nowak znów popędził lewym skrzydłem, ale w ostatniej fazie akcji nie wiedział co zrobić z piłką - w efekcie czego został zblokowany przez
przeciwnika kilka metrów od bramki. Trzeba przyznać, że po gwizdku sędziego, kończącym pierwszą połowę, trudno było cokolwiek powiedzieć. Gospodarze, oprócz rzutu wolnego, który dał im gola, nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Kierasia, z kolei Wisłoka osiągnęła sporą przewagę, marnując seriami doskonałe okazje. Prawdziwe fatum.
Plan na drugą połowę był prosty. Szybkie wyrównanie i walka na całego o komplet punktów. "Biało-zieloni" zgodnie z przewidywaniami przejęli inicjatywę i szukali sposobu na rozmontowanie bloku defensywnego rywali. Posypały się rzuty wolne oraz rzuty rożne, lecz przy świetnych warunkach fizycznych golkipera Radomyślanki, ciężko było cokolwiek zdziałać ze stałych fragmentów gry. Kiedy wydawało się, że nic nie przełamie niemocy strzeleckiej dębiczan, trener Dariusz Kantor przyszykował zmiany - za Mateusza Ślęczkę wszedł Dariusz Bałut, natomiast całkiem nieźle i pomysłowo grającego Kacpra Maika zmienił Bartłomiej Konik. Nie było już czego bronić - trzeba było zagrać va banque. Obie roszady okazały się strzałem w "10", a ostatni kwadrans należał wyłącznie do Wisłoki. W 78. minucie Bartłomiej Konik wygrał pojedynek powietrzny z dwoma rywalami, a następnie w podręcznikowy sposób "obsłużył" Tomasza Pietrasiewicza, który zdobył dla gości bramkę kontaktową. W tym momencie na trybunach w Radomyślu ożywili się kibice KSW, którzy w ponad 100-osobowej grupie przybyli, by dopingować swój klub. Fantastyczne i bardzo głośne przyśpiewki nakręciły "biało-zielonych" do jeszcze lepszej gry. Widzieliśmy zupełnie inną drużynę, niż w starciu z Sokołem - pełną zaangażowania, poświęcenia oraz wzajemnej współpracy, asekuracji. Dębiczanie walczyli do samego końca i to się opłaciło. W 81. minucie Tomasz Pietrasiewicz urwał się obrońcom Radomyślanki niczym rasowy skrzydłowy, zbiegł do linii, po czym precyzyjnie wbił piłkę w pole karne rywali - tam znakomicie odnalazł się Dariusz Bałut, dokładając idealnie stopę i wyprowadzając Wisłokę na prowadzenie. Było to pierwsze trafienie Darka w tym sezonie - mamy nadzieję, że po tym przełamaniu, worek z bramkami się rozwiąże.
Do końca meczu pozostawało około 10 minut, a nasi piłkarze nie zwalniali tempa. Gra oczywiście zaostrzyła się - posypały się żółte kartki (aż 4 w zespole Wisłoki). Rywale też nie odpuszczali, szukając sposobu na wyrównanie. W 85. minucie Karol Kieraś nie utrzymał piłki "w koszyku" po mocnym strzale z dystansu i kiedy pod dobitce "do pustaka" wydawało się, że pech w dalszym ciągu nie opuszcza dębickiego zespołu, mogliśmy odetchnąć z ulgą, gdyż liniowy podniósł chorągiewkę. W końcówce gospodarze zaryzykowali grą trójką obrońców, co pozwoliło "biało-zielonym" na groźne kontry. Po jednej z nich i zamieszaniu w polu karnym Radomyślanki, Bartłomiej Konik przełożył sobie piłkę na lewą nogę i plasowanym strzałem przy słupku podwyższył na 3:1. Znakomite wejście "Koniara" w roli jokera - gol i asysta w tak krótkim czasie i tak ważnym spotkaniu. Taki handicap pozwalał na pełen komfort w ostatnich minutach meczu. Z ławki rezerwowych pojawili się jeszcze Maciej Kardyś i Damian Kozak, dla którego był to symboliczny występ - gdyż przed tą publicznością grywał w poprzednich dwóch sezonach. Trzeba przyznać, że przy stanie 3:1 dla Wisłoki, Radomyślanka stworzyła sobie dwie groźne okazje - za pierwszym razem minimalnie niecelny strzał "szczupakiem", a także soczyste uderzenie z dystansu, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. Ostatecznie tego wieczoru nic nie mogło odebrać już zwycięstwa i trzech punktów Wisłoce. "Biało-zieloni" zrehabilitowali się za porażkę przy Parkowej i jeśli w kolejnych meczach zagrają z takim serduchem, jak w Radomyślu, to przy lepiej nastawionych celownikach, mogą szybko wrócić do walki o awans.

***

Radomyślanka - WISŁOKA DĘBICA 1:3 (1:0)

1:0 Szydło 15' (samobójcza)
1:1 Pietrasiewicz 78'
1:2 Bałut 81'
1:3 Konik 90'

Żółte kartki: Wójcik, Maciosek, Bielatowicz, A. Nowak.

Kibice KSW: około 100

WISŁOKA: K. Kieraś - Maciosek, Wójcik, Kowalski, Szydło - Ślęczka (62' Bałut), Bielatowicz, Pęcak, Maik (70" Konik), A. Nowak (84' Kozak) - Pietrasiewicz (90' Kardyś).

Relacja: Ozy
bzd dnia 10 wrzesień 2016 · 6 komentarzy · 1949 czytań ·Drukuj
Komentarze
1291
KSWfan dnia 10 wrzesień 2016 21:16:38
Podsumowując trzeba śmiało powiedzieć wynik lepszy niż gra,ale wiadomo liczą się punkty i z tego należy się cieszyć i dziękować piłkarzom za walkę do końca (także z sędziami,kto był ten widział...)
610
Beer dnia 12 wrzesień 2016 15:59:22
Zauważyłem pewną prawidowość na wioskach z którymi graliśmy na wyjeździe. Gdy zaczynaja wygrywac robią wszystko aby grać na czas. Celebrowanie piłki, wybijanie jak najdalej w pola, rozbieg bramkarza z 10 metrów itd. Do tego to obsceniczne nie podawanie piłek gdy wyjdzie w pole. Nagle nie ma chętnych, o Czermnie nawet nie wspominam bo tak była profanacja. Co ciekawe w Radomyslu gdy wiesniaki zaczęli przegrywac, także zaczęło sie im spieszyć. Nagle znależli sie chetni do podania piłki a każdy nawet najmniejszy przestój (celebracja)w naszym wykonaniu spotykał się z protestami u sędziego. Jednym słowem okręgowy KIBEL z którego trzeba wyjść z jednym sezonie.
2383
lalamido dnia 12 wrzesień 2016 20:17:29
Beer ...to działa w obie strony. Mnie to wcale nie dziwi. My przegrywaliśmy to my się spieszyliśmy, oni przegrywali to im zależało na czasie
2228
ksw8 dnia 13 wrzesień 2016 13:04:56
Mecz w Radomyślu pokazał jak grać ładnie w piłkę i realizować założenia taktyczne trenera, teraz w nadchodzących spotkaniach pełna koncentracja i walka na 100% i jak konkurenci potracą między sobą punkty to po naszym meczu z Wiewiórką awansujemy na pozycję lidera !Z przymrużeniem okatrzeba wierzyć, w tej lidze wszystko może się wydarzyć
2228
ksw8 dnia 13 wrzesień 2016 16:19:49
Apel do Beer .........nie obrażaj innych i nie nazywaj wieśniakami, pokażmy że jesteśmy klbicami z klasą i szanujmy każdego przeciwnika.
610
Beer dnia 13 wrzesień 2016 16:31:04
Tak w dwie strony ale rozumie grac "technicznie" na czas a co innego wyprawiac to co wyprawiali w Radomyslu w Czermnie nie mówiąc. Ok, to określenie źle brzmi bo przyporządkowuje niejako ludzi pod wzgledem zamiekszania. Chamota moze być? bo to było nic innego jak chamstwo.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tabela Terminarz
Lp.
Klub
M Pkt
1.
WISŁOKA DĘBICA
17 36
2.
Polonia Przemyśl
17 36
3.
Izolator Boguchwała
17 34
4.
Ekoball Sanok
17 33
5.
Wisłok Wiśniowa
17 32
6.
Rzemieślnik Pilzno
17 30
7.
Karpaty Krosno
17 29
8.
Piast Tuczempy
17 28
9.
Igloopol Dębica
17 26
10.
JKS Jarosław
17 25
11.
Sokół Kolbuszowa Dolna
17 21
12.
KS Wiązownica
17 21
13.
Błękitni Ropczyce
17 20
14.
Orzeł Przeworsk
17 18
15.
Przełom Besko
17 12
16.
Stal Gorzyce
17 12
17.
Sokół Nisko
17 10
18.
Korona Rzeszów
17 6
Mecze

IV LIGA

2018-11-17 13:00 | Relacja

Stal Gorzyce

Stal
Gorzyce

1:2

1:1

Wisłoka

Wisłoka

Strzelcy

  • 1:1 Lubera 16'
  • 1:2 Lubera 78'

IV LIGA

2019-03-15

JKS Jarosław

JKS
Jarosław

VS

Wisłoka

Wisłoka

Sponsorzy


















Statystyki reklamowe
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Brak wiadomości. Może czas dodać własną?
Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 455
Najnowszy użytkownik: Doni
Warto zaglądnąć
Biuro Podróży ANTURJA

MCARD - Produkcja kart plastikowych